***********************************H.***************************
Ty to jednak geniuszem jesteś,żeby dziewczynę samą zostawić!-ciągle coś darło się w moim sumieniu.
Nienawidzę jej za to że jest tak do niej podobna.
Nie.
Ja nienawidzę siebie za to że ja do niej porównuje.
******************************L.*************************
Nie wiem dlaczego ale mnie jego słowa zabolały.
Poszłam na dwór i usiadłam na schodkach do oranżerii.Rozmyślałam nad tym co by było gdyby Tom nadal żył.Czy bylibyśmy razem?Może...
-Nie myśl tyle bo cię głowa rozboli.-koło mnie usiadł Louis.
-Myślenie nie boli.-delikatnie się uśmiechnęłam.
-Nie zadręczaj się tym już.To już przeszłość żyj chwilą.Tym co jest teraz.
Przymknęłam oczy,pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
-Nie będę ci prawił morałów bo to nie ma sensu.Napijesz się kakałka?
-Masz coś mocniejszego?
-Mam.Jack Daniells wystarczy?-pokiwałam głową na tak.Wzięłam głęboki oddech.Po chwili przyszedł chłopak i wręczył mi jedną ze szklanek.
-Tańczysz dalej?
-Chyba cię coś boli,nigdy nie tańczyłam a te kursy na wakacje w Paryżu się nie liczą bo to było tylko dla tego że mi się nudziło.
-Ale dobrze ci szło.A ja mam jeszcze filmik.
-Och a jakiego zdjęcia lub filmiku ze mną nie masz hahah co ?
-W łazience?
-Masz. jak się zatrzasnęliśmy w łazience uciekając przed kimś,i próbowałam otworzyć drzwi łyżką.
-Aaaa tak.
Siedzieliśmy tak jeszcze chyba 2 godziny coś koło pierwszej poszliśmy do swoich pokoi.
********************Louis.*******************************
Myślałem całą noc i wymyśliłem.Wstałem szybko i poszedłem się ogarnąć.
-Hej Danii.-powiedziałem wchodząc do kuchni.-Mam do ciebie romans.
-No okej...
-Chodź na chwilę do salonu.-wyciągnąłem telefon z kieszeni i włączyłem filmik z kursu tanecznego w Paryżu na którym tańczyła Layon.
-Dobra jest.czemu nie mówiła że tańczy?
-Bo się tego wypiera.
-Przecież świetnie jej to wychodzi.
-Weź jej to wytłumacz przecież ona jest uparta jak osioł.Spróbuj ją namówić.
-Dzisiaj chciałam iść na salę potańczyć to wezmę ją ze sobą.
-Dobry plan.
-Szatański.-powiedziała z cwaniackim uśmiechem.
-To załatwione.
Poszliśmy do kuchni.
********************************L.**************************
-Co załatwione?-zapytałam Lou.
-A nic,nic.
-Ty coś knujesz,ale nieważne.Ok,zrobi mi ktoś śniadanko?-cisza-Ja tak ładnie proszę.
-Proszę ciebie bardzo.-Niall wyciągnął w moją stronę talerz z kanapka posmarowaną nutellą.
-Dziękuję Nialluś.
-Ej, a nam to nie dajesz.-zaczął Harry.
-Bo wy tak ładnie nie prosicie.Wy to się rzucacie na mnie....jak tacy,tacy...troglodyci!-podczas tych słów mimika jego twarzy była nie do opisania.
-Ja jak troglodyta?-zirytował się Zayn.
-Panowie ruszamy tyłeczki i jedziemy na próbę.-powiedział Liam biorąc jabłko z koszyka.
-Powinnyśmy tam być za godzinkę może dwie,jakby co będziemy na górze.Trzymam kciuki.-powiedziała Dan przytulając Liama.
Chłopcy już poszli a my zabrałyśmy się do ogarnięcia domu i samych siebie.Po doprowadzeniu siebie do stanu używalności,zasiadłyśmy u mnie w pokoju.To było jedyne kobiece miejsce w tym domu.Daniell jakoś się dziwnie zachowywała.
-Ładna dzisiaj pogoda.-podeszłam do okna i je uchyliłam.
Po 15 minutach jazdy byłyśmy na miejscu.Przeszłyśmy przez dość długi korytarz,skręciłyśmy w lewo.Dan otworzyła drzwi i zapaliła światło.Naszym oczom ukazała się sala taneczna.Naprzeciwko nas było wielkie lustro.Po prawej stronie na całej długości ściany,od podłogi do sufitu umieszczone było okno panoramiczne.Z okna rozciągał się widok na scenę i całą halę.Harold mierzył mnie wzrokiem ze sceny.Nie pozostałam mu dłużna.Uśmiechnął się i przestał.
Dani puściła jakąś piosenkę i zaczęła się rozciągać.Usiadłyśmy naprzeciwko niej pod ścianą.
Co chwilę spoglądałam na scenę.
-No zapraszam szanowną pannę Weist na parkiet.-powiedziała z szerokim uśmiechem.
-Pokazał ci to video.Ja go kiedyś marchewka zadźgam.
-Uważam że byłby zadowolony.-zaśmiała się Eleonore.
-Zrób to dla mnie.Proszę.-oczy kota ze shreka zawsze na mnie działają.
-No dobra.
Poszłam na parkiet kręcąc przecząco głową.
-Co ja robię.-powiedziałam sama do siebie,dziewczyny zaczęły się śmiać.Daniell pokazał mi parę kroków i zaczęłyśmy tańczyć (1).Potańczyłyśmy powygłupiałyśmy się.Zatańczyłyśmy jeszcze raz i zadzwonił Lou że idą po nas.Położyłam się na podłodze,byłam mega padnięta.
-No i jak?-zapytał Lou siadając obok Eleonore.
-Jak bym mogłam to bym podeszła ci coś zrobić,ale akurat nie mam siły.Mógłby mi ktoś pomóc wstać?
Styles mi pomógł.
-Mamy dla was mały prezent.-kontynuował Louis.
-Jaki?-zapytała Ell.
-Tadadada otóż drogie Panie.Dzisiejszy wieczór będziecie miały okazję spędzić z piątką szaleńczo przystojnych i utalentowanych mężczyzn.
Spojrzałyśmy na siebie znacząco.
Zaczęłam mówić:
-O mój boże jakim cudem udało wam się załatwić The Wnted tylko dla nas.-odwróciłam się do dziewczyn,zaczęłyśmy piszczeć i skakać jak wariatki.Chłopcy patrzyli na nas jak na ufo.Ogarnełyśmy się trochę.Ell podeszła do Louisa i go przytuliła.
-A wasza propozycja dalej aktualna?-zapytałam.
-No wiesz...chyba tak.
-To my bardzo chętnie skorzystamy.-zaśmiałyśmy się.
_______________________________________________________________________
Pisałam go tydzień i nie spełnia moich oczekiwań,ale wena mnie opuściła.Przepraszam.
Tylko 4 komentarze ;(
Ty to jednak geniuszem jesteś,żeby dziewczynę samą zostawić!-ciągle coś darło się w moim sumieniu.
Nienawidzę jej za to że jest tak do niej podobna.
Nie.
Ja nienawidzę siebie za to że ja do niej porównuje.
******************************L.*************************
Nie wiem dlaczego ale mnie jego słowa zabolały.
Poszłam na dwór i usiadłam na schodkach do oranżerii.Rozmyślałam nad tym co by było gdyby Tom nadal żył.Czy bylibyśmy razem?Może...
-Nie myśl tyle bo cię głowa rozboli.-koło mnie usiadł Louis.
-Myślenie nie boli.-delikatnie się uśmiechnęłam.
-Nie zadręczaj się tym już.To już przeszłość żyj chwilą.Tym co jest teraz.
Przymknęłam oczy,pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.
-Nie będę ci prawił morałów bo to nie ma sensu.Napijesz się kakałka?
-Masz coś mocniejszego?
-Mam.Jack Daniells wystarczy?-pokiwałam głową na tak.Wzięłam głęboki oddech.Po chwili przyszedł chłopak i wręczył mi jedną ze szklanek.
-Tańczysz dalej?
-Chyba cię coś boli,nigdy nie tańczyłam a te kursy na wakacje w Paryżu się nie liczą bo to było tylko dla tego że mi się nudziło.
-Ale dobrze ci szło.A ja mam jeszcze filmik.
-Och a jakiego zdjęcia lub filmiku ze mną nie masz hahah co ?
-W łazience?
-Masz. jak się zatrzasnęliśmy w łazience uciekając przed kimś,i próbowałam otworzyć drzwi łyżką.
-Aaaa tak.
Siedzieliśmy tak jeszcze chyba 2 godziny coś koło pierwszej poszliśmy do swoich pokoi.
********************Louis.*******************************
Myślałem całą noc i wymyśliłem.Wstałem szybko i poszedłem się ogarnąć.
-Hej Danii.-powiedziałem wchodząc do kuchni.-Mam do ciebie romans.
-No okej...
-Chodź na chwilę do salonu.-wyciągnąłem telefon z kieszeni i włączyłem filmik z kursu tanecznego w Paryżu na którym tańczyła Layon.
-Dobra jest.czemu nie mówiła że tańczy?
-Bo się tego wypiera.
-Przecież świetnie jej to wychodzi.
-Weź jej to wytłumacz przecież ona jest uparta jak osioł.Spróbuj ją namówić.
-Dzisiaj chciałam iść na salę potańczyć to wezmę ją ze sobą.
-Dobry plan.
-Szatański.-powiedziała z cwaniackim uśmiechem.
-To załatwione.
Poszliśmy do kuchni.
********************************L.**************************
-Co załatwione?-zapytałam Lou.
-A nic,nic.
-Ty coś knujesz,ale nieważne.Ok,zrobi mi ktoś śniadanko?-cisza-Ja tak ładnie proszę.
-Proszę ciebie bardzo.-Niall wyciągnął w moją stronę talerz z kanapka posmarowaną nutellą.
-Dziękuję Nialluś.
-Ej, a nam to nie dajesz.-zaczął Harry.
-Bo wy tak ładnie nie prosicie.Wy to się rzucacie na mnie....jak tacy,tacy...troglodyci!-podczas tych słów mimika jego twarzy była nie do opisania.
-Ja jak troglodyta?-zirytował się Zayn.
-Panowie ruszamy tyłeczki i jedziemy na próbę.-powiedział Liam biorąc jabłko z koszyka.
-Powinnyśmy tam być za godzinkę może dwie,jakby co będziemy na górze.Trzymam kciuki.-powiedziała Dan przytulając Liama.
Chłopcy już poszli a my zabrałyśmy się do ogarnięcia domu i samych siebie.Po doprowadzeniu siebie do stanu używalności,zasiadłyśmy u mnie w pokoju.To było jedyne kobiece miejsce w tym domu.Daniell jakoś się dziwnie zachowywała.
-Ładna dzisiaj pogoda.-podeszłam do okna i je uchyliłam.
Po 15 minutach jazdy byłyśmy na miejscu.Przeszłyśmy przez dość długi korytarz,skręciłyśmy w lewo.Dan otworzyła drzwi i zapaliła światło.Naszym oczom ukazała się sala taneczna.Naprzeciwko nas było wielkie lustro.Po prawej stronie na całej długości ściany,od podłogi do sufitu umieszczone było okno panoramiczne.Z okna rozciągał się widok na scenę i całą halę.Harold mierzył mnie wzrokiem ze sceny.Nie pozostałam mu dłużna.Uśmiechnął się i przestał.
Dani puściła jakąś piosenkę i zaczęła się rozciągać.Usiadłyśmy naprzeciwko niej pod ścianą.
Co chwilę spoglądałam na scenę.
-No zapraszam szanowną pannę Weist na parkiet.-powiedziała z szerokim uśmiechem.
-Pokazał ci to video.Ja go kiedyś marchewka zadźgam.
-Uważam że byłby zadowolony.-zaśmiała się Eleonore.
-Zrób to dla mnie.Proszę.-oczy kota ze shreka zawsze na mnie działają.
-No dobra.
Poszłam na parkiet kręcąc przecząco głową.
-Co ja robię.-powiedziałam sama do siebie,dziewczyny zaczęły się śmiać.Daniell pokazał mi parę kroków i zaczęłyśmy tańczyć (1).Potańczyłyśmy powygłupiałyśmy się.Zatańczyłyśmy jeszcze raz i zadzwonił Lou że idą po nas.Położyłam się na podłodze,byłam mega padnięta.
-No i jak?-zapytał Lou siadając obok Eleonore.
-Jak bym mogłam to bym podeszła ci coś zrobić,ale akurat nie mam siły.Mógłby mi ktoś pomóc wstać?
Styles mi pomógł.
-Mamy dla was mały prezent.-kontynuował Louis.
-Jaki?-zapytała Ell.
-Tadadada otóż drogie Panie.Dzisiejszy wieczór będziecie miały okazję spędzić z piątką szaleńczo przystojnych i utalentowanych mężczyzn.
Spojrzałyśmy na siebie znacząco.
Zaczęłam mówić:
-O mój boże jakim cudem udało wam się załatwić The Wnted tylko dla nas.-odwróciłam się do dziewczyn,zaczęłyśmy piszczeć i skakać jak wariatki.Chłopcy patrzyli na nas jak na ufo.Ogarnełyśmy się trochę.Ell podeszła do Louisa i go przytuliła.
-A wasza propozycja dalej aktualna?-zapytałam.
-No wiesz...chyba tak.
-To my bardzo chętnie skorzystamy.-zaśmiałyśmy się.
_______________________________________________________________________
Pisałam go tydzień i nie spełnia moich oczekiwań,ale wena mnie opuściła.Przepraszam.
Tylko 4 komentarze ;(
Tagi:
22.
14.05.2012 o godz. 21:53
komentuj (7)
Budzik nastawiłam na 5;30,tak jak wszyscy chyba.Weszłam do kuchnia a tam same Noł laify(napisze tak bo niektórzy nie wiedzą o co biega).Tylko Styles latał po domu jak poparzony.
-A może jednak para?Jeden z członków brytyjskiego boybandu wraz ze swoja towarzyszką,o północy buszowali po sklepowych półkach.Zakochani kupili lody i truskawki.Brzmi jak menu na romantyczny wieczór.Para bardzo dobrze się ze sobą dogaduje.-odczytała z ekranu laptopa Daniell.Sok który właśnie miałam przełknąć trafił do zlewu.
-No to kto był w sklepie,kupił lody i się ze mną nie podzielił?-powiedział Niall la Milord.
-Ja chyba znam sprawców.-powiedział Louis poruszając brwiami.
-Tak,no co ty ja chyba też ich znam.-powiedział Zayn który ratował mnie nad zlewem żebym się nie udusiła.
-Harry przybywaj bo twoja niewiasta się zaraz udusi!-krzyczał Louis.
-Dobra!Już biegnę.
Chciałam coś powiedzieć Louisowi ale zaczęłam się krztusić.
Do kuchni wbiegł zdyszany Styles.
-Wszystko gotowe.-mamrotał pod nosem.-Kurde 15 po a ich nie ma.
-Harry co ty do nas rozmawiasz?-zapytał kręcąc głową Niall.
-A nic,nic.
Pod dom podjechał jakiś samochód.Harry pobiegł w stronę drzwi.
-Hej,jak ja cię dawno nie widziałam.
-No aż miesiąc.Wchodź.-Wszyscy siedzieliśmy jak na szpilkach.W drzwiach od kuchni mignęła nam nie wysoka brunetka w stosunku do Harrego wszyscy poniżej metra siedemdziesiąt są niscy.Chwile tam postali i przyszli do nas.
-Oooooo Alice.-powiedział radośnie Liam przytulając kobietę.Była od nas starsza max o 2 lata.
-Tak to jest moja kuzynka Alice która powierzył nam zadanie.
-Tobie.-powiedziała patrząc na Harrego.
-Oj nie ważne.To jest Daniell dziewczyna Liama.
-Cześć miło mi poznać.
-To jest Eleonore dziewczyna Louisa.
-Cześć.
-A to jest Layon nasza przyjaciółka.-jak to mówił to się tak dziwnie uśmiechał.
-Hej.-każdej z nas uścisnęła dłoń.
-Która godzina?
-6;30.
-Ooo to ja się zbieram,jak wstanie to daj jej coś do picia,soczek i butelkę masz w torbie,wózek stoi przed domem,dobra..zabawki też w torbie,pieluchy,smoczki,kosmetyki itp.Ok chyba ci wszystko wyjaśniłam jakby co to ktoś ci pomoże.To do jutra.Pa.-wyszła z domu a my wszyscy na niego z miną WTF.Patrząc na nich poszłam do salonu.A tam na środku podłogi koło sofy,śpi sobie maluszek w foteliku.
-To Annabell.-wyszeptał mi do ucha Harry.Pokiwałam potwierdzająco głową.Chwilę potem wszyscy staliśmy nad nosidełkiem.
-Dobra,chodźmy dokończyć śniadanie.-powiedział cicho Niall.
Zatem udaliśmy się do kuchni.
-Ale żeś nam suprajsa zrobił.-pokręciła głową Daniell.
-Trzeba było wczoraj powiedzieć to byśmy się emocjonalnie przygotowali.-kontynuował wypowiedź Daniell Lou.
-Ej ja też się dopiero wczoraj dowiedziałem.-bronił się Harry.
-Dobra zejdźcie z niego bo widać że się chłopak przejmuje.-powiedziałam biorąc łyk kawy.
-Dziękuje.
-Proszę.
Annabell zaczęła płakać,Harry zerwał się od stołu i pobiegł do pokoju.Minęło parę minut a mała dalej płakała.Zamknęłam oczy,nabrałam powietrza,wypuściłam je nosem.Wstałam od stołu i ruszyłam do salonu.Harry siedział na podłodze i bujał fotelikiem.Mała dalej płakał a nawet krzyczała.Było po nim widać że jest zestresowany.
-Kto tak płakunia?-usiadłam przed fotelikiem.-Obudziłam się już,tak?-malutka uspokajała się powoli.Odkryłam jej kocyk i wyjęłam ją z nosidełka.-Gorąco mi było.-mówiłam do dziewczynki.Harry patrzył na mnie jak na zaklinacza węży.Poszłam z malusią do kuchni.Widząc wszystkich wtuliła się we mnie.
-Wstydzę się troszkę.
-Instynkt macierzyński się w tobie obudził.-zaśmiał się Liam.
-Nie no co ty.
-Harry gdzie masz jej torbę?
Postawił torbę na stół.
-A teraz wyjmij z niej butelkę i sok.
-Dobra.
-Róbcie zdjęcia hahaha.-śmiał się Niall.Oczywiście Lou pobiegł po swój aparat.
-Wiesz co ci powiem Louisie zmień ty profesję i zostań fotografem albo paparazzi.
-Oh oczywiście drogi Lwie ty zawsze masz dobre pomysły.
-Nie mów na mnie lew.-zmarszczyłam czoło.
Tak minął nam ranek.
-Lou podziel się marchewką.-podeszłam do szafki i wyjęłam z niej pomarańczową marcheweczkę.
-Ok.
Zmiksowałam ją i poszłam do pokoju nakarmić Annnabell.Chłopcy tak ja rozśmieszali że opluła mnie marchewką.Wszyscy mieli ubaw.Przebrałam się a małą ubrałam w to.Była ładna pogoda więc poszliśmy na spacer(czyt.Layon & Harry).Pochodziliśmy po parku.Nie obyło sie bez paparazzi,jak ja tych ludzi nienawidzę.W nocy przyjechali po Annabell.....
-Dlaczego powiedziałeś do mnie Nat?
-Słyszałaś?
Pokiwałam potwierdzająco głową.
-Nie ważne.
-Ważne.
-Kiedyś... ci może powiem.-wstał z fotela i poszedł na górę......
________________________________________________________________________________________________________________________
Sorry ale spierdoliłam,miał wyjść inaczej T-T
Mam nadzieję że kolejny mi lepiej wyjdzie :)
-A może jednak para?Jeden z członków brytyjskiego boybandu wraz ze swoja towarzyszką,o północy buszowali po sklepowych półkach.Zakochani kupili lody i truskawki.Brzmi jak menu na romantyczny wieczór.Para bardzo dobrze się ze sobą dogaduje.-odczytała z ekranu laptopa Daniell.Sok który właśnie miałam przełknąć trafił do zlewu.
-No to kto był w sklepie,kupił lody i się ze mną nie podzielił?-powiedział Niall la Milord.
-Ja chyba znam sprawców.-powiedział Louis poruszając brwiami.
-Tak,no co ty ja chyba też ich znam.-powiedział Zayn który ratował mnie nad zlewem żebym się nie udusiła.
-Harry przybywaj bo twoja niewiasta się zaraz udusi!-krzyczał Louis.
-Dobra!Już biegnę.
Chciałam coś powiedzieć Louisowi ale zaczęłam się krztusić.
Do kuchni wbiegł zdyszany Styles.
-Wszystko gotowe.-mamrotał pod nosem.-Kurde 15 po a ich nie ma.
-Harry co ty do nas rozmawiasz?-zapytał kręcąc głową Niall.
-A nic,nic.
Pod dom podjechał jakiś samochód.Harry pobiegł w stronę drzwi.
-Hej,jak ja cię dawno nie widziałam.
-No aż miesiąc.Wchodź.-Wszyscy siedzieliśmy jak na szpilkach.W drzwiach od kuchni mignęła nam nie wysoka brunetka w stosunku do Harrego wszyscy poniżej metra siedemdziesiąt są niscy.Chwile tam postali i przyszli do nas.
-Oooooo Alice.-powiedział radośnie Liam przytulając kobietę.Była od nas starsza max o 2 lata.
-Tak to jest moja kuzynka Alice która powierzył nam zadanie.
-Tobie.-powiedziała patrząc na Harrego.
-Oj nie ważne.To jest Daniell dziewczyna Liama.
-Cześć miło mi poznać.
-To jest Eleonore dziewczyna Louisa.
-Cześć.
-A to jest Layon nasza przyjaciółka.-jak to mówił to się tak dziwnie uśmiechał.
-Hej.-każdej z nas uścisnęła dłoń.
-Która godzina?
-6;30.
-Ooo to ja się zbieram,jak wstanie to daj jej coś do picia,soczek i butelkę masz w torbie,wózek stoi przed domem,dobra..zabawki też w torbie,pieluchy,smoczki,kosmetyki itp.Ok chyba ci wszystko wyjaśniłam jakby co to ktoś ci pomoże.To do jutra.Pa.-wyszła z domu a my wszyscy na niego z miną WTF.Patrząc na nich poszłam do salonu.A tam na środku podłogi koło sofy,śpi sobie maluszek w foteliku.
-To Annabell.-wyszeptał mi do ucha Harry.Pokiwałam potwierdzająco głową.Chwilę potem wszyscy staliśmy nad nosidełkiem.
-Dobra,chodźmy dokończyć śniadanie.-powiedział cicho Niall.
Zatem udaliśmy się do kuchni.
-Ale żeś nam suprajsa zrobił.-pokręciła głową Daniell.
-Trzeba było wczoraj powiedzieć to byśmy się emocjonalnie przygotowali.-kontynuował wypowiedź Daniell Lou.
-Ej ja też się dopiero wczoraj dowiedziałem.-bronił się Harry.
-Dobra zejdźcie z niego bo widać że się chłopak przejmuje.-powiedziałam biorąc łyk kawy.
-Dziękuje.
-Proszę.
Annabell zaczęła płakać,Harry zerwał się od stołu i pobiegł do pokoju.Minęło parę minut a mała dalej płakała.Zamknęłam oczy,nabrałam powietrza,wypuściłam je nosem.Wstałam od stołu i ruszyłam do salonu.Harry siedział na podłodze i bujał fotelikiem.Mała dalej płakał a nawet krzyczała.Było po nim widać że jest zestresowany.
-Kto tak płakunia?-usiadłam przed fotelikiem.-Obudziłam się już,tak?-malutka uspokajała się powoli.Odkryłam jej kocyk i wyjęłam ją z nosidełka.-Gorąco mi było.-mówiłam do dziewczynki.Harry patrzył na mnie jak na zaklinacza węży.Poszłam z malusią do kuchni.Widząc wszystkich wtuliła się we mnie.
-Wstydzę się troszkę.
-Instynkt macierzyński się w tobie obudził.-zaśmiał się Liam.
-Nie no co ty.
-Harry gdzie masz jej torbę?
Postawił torbę na stół.
-A teraz wyjmij z niej butelkę i sok.
-Dobra.
-Róbcie zdjęcia hahaha.-śmiał się Niall.Oczywiście Lou pobiegł po swój aparat.
-Wiesz co ci powiem Louisie zmień ty profesję i zostań fotografem albo paparazzi.
-Oh oczywiście drogi Lwie ty zawsze masz dobre pomysły.
-Nie mów na mnie lew.-zmarszczyłam czoło.
Tak minął nam ranek.
-Lou podziel się marchewką.-podeszłam do szafki i wyjęłam z niej pomarańczową marcheweczkę.
-Ok.
Zmiksowałam ją i poszłam do pokoju nakarmić Annnabell.Chłopcy tak ja rozśmieszali że opluła mnie marchewką.Wszyscy mieli ubaw.Przebrałam się a małą ubrałam w to.Była ładna pogoda więc poszliśmy na spacer(czyt.Layon & Harry).Pochodziliśmy po parku.Nie obyło sie bez paparazzi,jak ja tych ludzi nienawidzę.W nocy przyjechali po Annabell.....
-Dlaczego powiedziałeś do mnie Nat?
-Słyszałaś?
Pokiwałam potwierdzająco głową.
-Nie ważne.
-Ważne.
-Kiedyś... ci może powiem.-wstał z fotela i poszedł na górę......
________________________________________________________________________________________________________________________
Sorry ale spierdoliłam,miał wyjść inaczej T-T
Mam nadzieję że kolejny mi lepiej wyjdzie :)
Tagi:
21.
*******paczałki Harrego**************
-Mamo wy chyba oszaleliście.Dlaczego ja?
-Bo tak darzą cię zaufaniem,dasz radę.
-Mamooo.
-Co?
-Ale...
-Żadnego ale.
-Ja nie potrafię....
-W końcu jest was 5.
-8.
-No widzisz sam nie jesteś.
-Mamo zrozum ja nie potrafię...
-Jak nie potrafisz,zabawisz,nakarmisz i zaśnie,na spacer weźmiesz i tyle.
-Mamo!-wyjęczałem błagalnym tonem do telefonu.
-Będą o 6 rano.Miłego wieczoru kochanie.
-Mamooo.
-Pa.-Mamuśka się rozłączyła.
-Kurde.-zakląłem pod nosem.-Chłopaki będziemy mieć jutro gościa.
-To fajnie.-odp Niall.
-Dziewczyna?-zapytał Louis.
-Co?Jaka dziewczyna?-zapytała Ell przechodząc obok mnie.-A ty co się interesujesz.-w tym momencie Lou został zdzielony poduszką.
-No to ten trzeba wstać coś koło 6.-wszyscy patrzyli na mnie z mina AYFKM.
Poszedłem do kuchni.Wybrałem numer Sam.
-Czego ty ode mnie jeszcze chcesz?
-Kocham cię,zrozum to.
-Hahaha nowa dupa ci już nie wystarcza.
-Co?
-Dobra weź ogarnij,i nie dzwoń do mnie więcej.-rozłączyła się.
-Obiecałeś.-Layon stała za mną .
-Ale nie tobie.
-No i co z tego.-była tak samo uparta jak Nat.(Me gusta tajemnicze postaci ^^)
-Dawaj ten telefon.-zmrużyła oczy i wyciągnęła rękę do przed siebie.
-Nie.-podniosłem rękę do góry.Dziewczyna podskoczyła do góry chcąc złapać telefon.
********************oczami Layon*********************
-Harry,dawaj ten telefon.-podniósł rękę jeszcze wyżej.
Podskoczyłam kolejny raz,tym razem się nie udało a było tak blisko.Pośliznęłam się,ale Harry mnie złapał.
-Ooooo.Jakie to słodkie.-w kuchni pojawił się Lou ze swoim aparatem.-Nie musicie się przed nami ukrywać.-powiedział z wyszczerzem.
-Podejdź tu Louisku.
-To ja już pójdę.-chłopak rzucił się do ucieczki.-aaaaaaa!
-Nie uciekaj tylko dawaj ten aparat!-krzyczałam za nim biegnąc przez salon.Zayn podstawił nogę Lou.Piękną glebę zaliczył.Wszyscy wybuchnęli nieopanowanym śmiechem.
-Wrzuć te zdjęcia gdziekolwiek to zobaczysz.-pogroziłam mu palcem.
-Co oglądamy?-zapytał Niall.
-Horror.-odpowiedzieliśmy chórem.
Włączyliśmy film,który był naprawdę straszny nawet Niall się go bał.
-Spać mi się chce.-ziewnęła Eleonore.
-To idź-powiedział Lou,całując dziewczynę w czubek głowy.
-Chyba ty ja sama na górę po tym filmie nie idę.
-No dobra idę z tobą.-i tak część towarzych się wykruszyła.
-My też się zwijamy.-powiedział Liam wstając z sofy.
Po 15 minutach poszedł Niall zaraz po nim Zayn.
Zdrętwiałam więc musiałam zmienić pozę.
-No misiaczki nie musicie się od siebie odrywać,mi to nie przeszkadza.-powiedział stojący nad nami Lou.
-Zejdź mi z oczu zacna poczwaro,bo ci dzisiaj naprawdę przywale.
-Oj tam,oj tam.-wzięłam małą poduszeczkę i przywaliłam mu prosto w twarz.
-Masz co chciałeś moronie(nasz ulub tekst w sql moronie lol).
-Już sobie idę.-poszedł do swojego pokoju.
-Ciekawy był ten film,jak sądzisz hyyym?-zapytał Harry.
-Całkiem,całkiem ale niektóre momenty były naprawdę straszne.
-Ale z reszty to cykory że masakra.
-Hah Niall przesiedział pół filmu z głową w poduszce.
-Chce ci się spać?
-A tobie?
-Ej na pytanie,pytaniem.
-Nie.
-Mi też.To co robimy?
-Szczerze to bym ice creama zjadła.
-Hahahahah ja też.
-Ej my mamy takie nocne zachcianki jak baby w ciąży hhaha.Boże jaka bania.
-Hahhhaha idę sprawdzić w zamrażarce,może Niall ich nie zjadł.-poszłam za chłopakiem do kuchni.Usiadłam na blacie.
-Niestety stwierdzam z przykrością że lody zostały zjedzone.To co jedziemy do Tesco?
-AAAA......czekaj Tesco 24h.-poruszyłam brwiami.
-To co ?
-Czekaj chwile tylko włożę jakiś wyjściowy dresik.
-Sorry ty masz wyjściowe dresy?
-Nioo.
-Spoko nie wnikam.
-Nie chciałbyś mnie zobaczyć w niewyjściowym dresiku,uwierz.
-A może jednak się skuszę.
-No nie ważne idę się przebrać i zaraz będe.-zeskoczyłam z blatu i poszłam się przebrać.Odziałam zacne dresiwo.Zamknęliśmy dom i poszliśmy do garażu.
-Oooo Audi.Powiedzieć ci joeka ,mam taką samą tylko że czarną i w macie.
-Też chciałem czarną w macie,ale nie lepiej co 3 dni na myjnie jechać.Jezu przepraszam że akurat na cb wylewam wszystkie moje żale.
-Nie ma za co.
-Ej z której ty strony idziesz?Zamierzasz prowadzić?
-Co?Nie....o kurde to Anglia przecież.
Wyruszyliśmy z domu.
Dojechaliśmy do Tesco.
-Jeju jak tu piżdzi.
-Przyzwyczaisz się.
Weszliśmy do środka,pani kasjerka tak nas zmierzyła że zimno mi się zrobiło.Przeszliśmy prze cały sklep robiąc sobie głupie zdjęcia w Tesco.Ktoś dał cynk prasie że jesteśmy na zakupach.....
______________________________________CZYTAJ!_______________________
Brak weny robi swoje,ale ten rozdział jest wstępem do kolejnego trochę ciekawszego i śmiesznego.
Teraz wzdycham z gorąca +25 i umieram,tak wiem jestem dziwna ale lubię jak jest chłodno :P
Dziękuje za 9 komentarzy pod poprzednia notką i liczę na więcej pod tą.
-Mamo wy chyba oszaleliście.Dlaczego ja?
-Bo tak darzą cię zaufaniem,dasz radę.
-Mamooo.
-Co?
-Ale...
-Żadnego ale.
-Ja nie potrafię....
-W końcu jest was 5.
-8.
-No widzisz sam nie jesteś.
-Mamo zrozum ja nie potrafię...
-Jak nie potrafisz,zabawisz,nakarmisz i zaśnie,na spacer weźmiesz i tyle.
-Mamo!-wyjęczałem błagalnym tonem do telefonu.
-Będą o 6 rano.Miłego wieczoru kochanie.
-Mamooo.
-Pa.-Mamuśka się rozłączyła.
-Kurde.-zakląłem pod nosem.-Chłopaki będziemy mieć jutro gościa.
-To fajnie.-odp Niall.
-Dziewczyna?-zapytał Louis.
-Co?Jaka dziewczyna?-zapytała Ell przechodząc obok mnie.-A ty co się interesujesz.-w tym momencie Lou został zdzielony poduszką.
-No to ten trzeba wstać coś koło 6.-wszyscy patrzyli na mnie z mina AYFKM.
Poszedłem do kuchni.Wybrałem numer Sam.
-Czego ty ode mnie jeszcze chcesz?
-Kocham cię,zrozum to.
-Hahaha nowa dupa ci już nie wystarcza.
-Co?
-Dobra weź ogarnij,i nie dzwoń do mnie więcej.-rozłączyła się.
-Obiecałeś.-Layon stała za mną .
-Ale nie tobie.
-No i co z tego.-była tak samo uparta jak Nat.(Me gusta tajemnicze postaci ^^)
-Dawaj ten telefon.-zmrużyła oczy i wyciągnęła rękę do przed siebie.
-Nie.-podniosłem rękę do góry.Dziewczyna podskoczyła do góry chcąc złapać telefon.
********************oczami Layon*********************
-Harry,dawaj ten telefon.-podniósł rękę jeszcze wyżej.
Podskoczyłam kolejny raz,tym razem się nie udało a było tak blisko.Pośliznęłam się,ale Harry mnie złapał.
-Ooooo.Jakie to słodkie.-w kuchni pojawił się Lou ze swoim aparatem.-Nie musicie się przed nami ukrywać.-powiedział z wyszczerzem.
-Podejdź tu Louisku.
-To ja już pójdę.-chłopak rzucił się do ucieczki.-aaaaaaa!
-Nie uciekaj tylko dawaj ten aparat!-krzyczałam za nim biegnąc przez salon.Zayn podstawił nogę Lou.Piękną glebę zaliczył.Wszyscy wybuchnęli nieopanowanym śmiechem.
-Wrzuć te zdjęcia gdziekolwiek to zobaczysz.-pogroziłam mu palcem.
-Co oglądamy?-zapytał Niall.
-Horror.-odpowiedzieliśmy chórem.
Włączyliśmy film,który był naprawdę straszny nawet Niall się go bał.
-Spać mi się chce.-ziewnęła Eleonore.
-To idź-powiedział Lou,całując dziewczynę w czubek głowy.
-Chyba ty ja sama na górę po tym filmie nie idę.
-No dobra idę z tobą.-i tak część towarzych się wykruszyła.
-My też się zwijamy.-powiedział Liam wstając z sofy.
Po 15 minutach poszedł Niall zaraz po nim Zayn.
Zdrętwiałam więc musiałam zmienić pozę.
-No misiaczki nie musicie się od siebie odrywać,mi to nie przeszkadza.-powiedział stojący nad nami Lou.
-Zejdź mi z oczu zacna poczwaro,bo ci dzisiaj naprawdę przywale.
-Oj tam,oj tam.-wzięłam małą poduszeczkę i przywaliłam mu prosto w twarz.
-Masz co chciałeś moronie(nasz ulub tekst w sql moronie lol).
-Już sobie idę.-poszedł do swojego pokoju.
-Ciekawy był ten film,jak sądzisz hyyym?-zapytał Harry.
-Całkiem,całkiem ale niektóre momenty były naprawdę straszne.
-Ale z reszty to cykory że masakra.
-Hah Niall przesiedział pół filmu z głową w poduszce.
-Chce ci się spać?
-A tobie?
-Ej na pytanie,pytaniem.
-Nie.
-Mi też.To co robimy?
-Szczerze to bym ice creama zjadła.
-Hahahahah ja też.
-Ej my mamy takie nocne zachcianki jak baby w ciąży hhaha.Boże jaka bania.
-Hahhhaha idę sprawdzić w zamrażarce,może Niall ich nie zjadł.-poszłam za chłopakiem do kuchni.Usiadłam na blacie.
-Niestety stwierdzam z przykrością że lody zostały zjedzone.To co jedziemy do Tesco?
-AAAA......czekaj Tesco 24h.-poruszyłam brwiami.
-To co ?
-Czekaj chwile tylko włożę jakiś wyjściowy dresik.
-Sorry ty masz wyjściowe dresy?
-Nioo.
-Spoko nie wnikam.
-Nie chciałbyś mnie zobaczyć w niewyjściowym dresiku,uwierz.
-A może jednak się skuszę.
-No nie ważne idę się przebrać i zaraz będe.-zeskoczyłam z blatu i poszłam się przebrać.Odziałam zacne dresiwo.Zamknęliśmy dom i poszliśmy do garażu.
-Oooo Audi.Powiedzieć ci joeka ,mam taką samą tylko że czarną i w macie.
-Też chciałem czarną w macie,ale nie lepiej co 3 dni na myjnie jechać.Jezu przepraszam że akurat na cb wylewam wszystkie moje żale.
-Nie ma za co.
-Ej z której ty strony idziesz?Zamierzasz prowadzić?
-Co?Nie....o kurde to Anglia przecież.
Wyruszyliśmy z domu.
Dojechaliśmy do Tesco.
-Jeju jak tu piżdzi.
-Przyzwyczaisz się.
Weszliśmy do środka,pani kasjerka tak nas zmierzyła że zimno mi się zrobiło.Przeszliśmy prze cały sklep robiąc sobie głupie zdjęcia w Tesco.Ktoś dał cynk prasie że jesteśmy na zakupach.....
______________________________________CZYTAJ!_______________________
Brak weny robi swoje,ale ten rozdział jest wstępem do kolejnego trochę ciekawszego i śmiesznego.
Teraz wzdycham z gorąca +25 i umieram,tak wiem jestem dziwna ale lubię jak jest chłodno :P
Dziękuje za 9 komentarzy pod poprzednia notką i liczę na więcej pod tą.
Tagi:
20.
Weszłam do klubu zaraz za resztą.Fajnie się bawiliśmy ale ciągle ktoś podchodził bo chciał zdjęcie z chłopakami.Zaszaleliśmy trochę i na wejściu do domu filmik mi się urwał.
*****************************paczałki Harrego**********************
-Stary weź ją do siebie,u niej śpi rozwalona na całe łóżko Eleonor.uuuuu Lay trzymaj pion.-dziewczyna zaczęła osuwać się po ścianie.Nie powiem komicznie to wyglądało.Daniell pomogła jej się przebrać.Jeszcze coś majaczyła i za chwilę zasnęła.
***********************Layon***************************
Obudziłam się kiedy zaczęło robić się za jasno w pokoju.Podniosłam się i usiadłam na łóżku.6:30 oooo nie ja nie wstaje idę dalej spać.Kładąc się moja ręka napotkała jakieś ciało obce.Moja ręka wylądowała na czyimś ramieniu.No dobra jedziemy wyżej,twarz ok,ucho,włosy.Loki uuuu nie dobrze,ja je znam.Gwałtownie się poderwałam.
-Co jest?-wychrypiał Harry.
-tyy czekaj bo ja nie ogarniam,co ja tu w ogóle robię.
-Weź chodź spać.
-a i dlaczego jestem w twojej bluzce?-odpowiedzi nie doczekałam bo on już spał.-Super.Położyłam się koło niego.Coś czuje że kac będzie duży.Nie fajnie.
-Jak chcesz żebym spała to suń dupe.
Coś tam powiedział i się przesunął.Zasnęłam.
************************************9:00***********************************
Drzwi do pokoju zaskrzypiały.Dziwne uczucie kiedy śpisz i czujesz na sobie czyjeś spojrzenia.
-Rób zdjęcia,ładnie wyglądają.-szeptał Louis.Niall zaczął grac melodię na gitarze,reszta zaczęła śpiewać,najpierw szeptem a potem coraz głośniej.Ich piosenka przemieniła się w wykrzyczany tekst.Bania mi pękała a ci się drą.Podniosłam głowę i spojrzałam na nich z mina kota ze shreka.
-Wy normalni jesteście?Żeby tak człowieka na kacu budzić?-oni zaczęli się śmiać.-I mam wielka nadzieję że te zdjęcia nie ujrzą światła dziennego.-uśmiechnęłam się i zakryłam głowę kołdrą.
-Jakie zdjęcia?-ten to ma zapłon,zerwał się ściągając ze mnie kołdrę.
-No weź.
-Masz.-zarzucił mi na twarz kołdrę.
-Teraz to ja juz przez was nie zasnę.
-No i dobrze,oboje na dół-rozkazał Daddy 1D.
-A dacie się chociaż wykąpać?-zapytałam wstając z łóżka.
Poszłam do łazienki,zmyłam resztki makijażu.Zeszłam na dół,w salonie leżała,Ell.W ręku trzymała szklankę z czyś przezroczystym,podejrzewam że aspirynka.Gdy wchodziłam do kuchni Niall własnie rozwalał garnki w szafce.
-Auuuu złapałam się za głowę.
-Uuuu ostry kac.-powiedział Liam podając mi szklankę z rozpuszczalna tabletką.Po paru godzinach doszłyśmy do siebie.
********************************16:00******************************
Weszłam na tweeta.Nagle wszystko zniknęło i ekran zrobił się czarny.
-Louis,Louis !-krzyknęłam z góry.
-Co?
-Wszystko mi zgasło.
-Co ci zgasło?
-No komputer.
-To naciśnij ctrl i shift.-powiedział Harry.
-co?
-Ctrl i shift.........................................
__________________________________________Czytaj!_______________________________________
Wiem że mnie zabijecie T-T przepraszam przechodzę wypalenie zawodowe hahahah jak to brzmi.
Nudnawy trochę ale trudno następnym razem będzie lepiej :)
Dziękuje za 8 komentarzy pod poprzednią notką :)
*****************************paczałki Harrego**********************
-Stary weź ją do siebie,u niej śpi rozwalona na całe łóżko Eleonor.uuuuu Lay trzymaj pion.-dziewczyna zaczęła osuwać się po ścianie.Nie powiem komicznie to wyglądało.Daniell pomogła jej się przebrać.Jeszcze coś majaczyła i za chwilę zasnęła.
***********************Layon***************************
Obudziłam się kiedy zaczęło robić się za jasno w pokoju.Podniosłam się i usiadłam na łóżku.6:30 oooo nie ja nie wstaje idę dalej spać.Kładąc się moja ręka napotkała jakieś ciało obce.Moja ręka wylądowała na czyimś ramieniu.No dobra jedziemy wyżej,twarz ok,ucho,włosy.Loki uuuu nie dobrze,ja je znam.Gwałtownie się poderwałam.
-Co jest?-wychrypiał Harry.
-tyy czekaj bo ja nie ogarniam,co ja tu w ogóle robię.
-Weź chodź spać.
-a i dlaczego jestem w twojej bluzce?-odpowiedzi nie doczekałam bo on już spał.-Super.Położyłam się koło niego.Coś czuje że kac będzie duży.Nie fajnie.
-Jak chcesz żebym spała to suń dupe.
Coś tam powiedział i się przesunął.Zasnęłam.
************************************9:00***********************************
Drzwi do pokoju zaskrzypiały.Dziwne uczucie kiedy śpisz i czujesz na sobie czyjeś spojrzenia.
-Rób zdjęcia,ładnie wyglądają.-szeptał Louis.Niall zaczął grac melodię na gitarze,reszta zaczęła śpiewać,najpierw szeptem a potem coraz głośniej.Ich piosenka przemieniła się w wykrzyczany tekst.Bania mi pękała a ci się drą.Podniosłam głowę i spojrzałam na nich z mina kota ze shreka.
-Wy normalni jesteście?Żeby tak człowieka na kacu budzić?-oni zaczęli się śmiać.-I mam wielka nadzieję że te zdjęcia nie ujrzą światła dziennego.-uśmiechnęłam się i zakryłam głowę kołdrą.
-Jakie zdjęcia?-ten to ma zapłon,zerwał się ściągając ze mnie kołdrę.
-No weź.
-Masz.-zarzucił mi na twarz kołdrę.
-Teraz to ja juz przez was nie zasnę.
-No i dobrze,oboje na dół-rozkazał Daddy 1D.
-A dacie się chociaż wykąpać?-zapytałam wstając z łóżka.
Poszłam do łazienki,zmyłam resztki makijażu.Zeszłam na dół,w salonie leżała,Ell.W ręku trzymała szklankę z czyś przezroczystym,podejrzewam że aspirynka.Gdy wchodziłam do kuchni Niall własnie rozwalał garnki w szafce.
-Auuuu złapałam się za głowę.
-Uuuu ostry kac.-powiedział Liam podając mi szklankę z rozpuszczalna tabletką.Po paru godzinach doszłyśmy do siebie.
********************************16:00******************************
Weszłam na tweeta.Nagle wszystko zniknęło i ekran zrobił się czarny.
-Louis,Louis !-krzyknęłam z góry.
-Co?
-Wszystko mi zgasło.
-Co ci zgasło?
-No komputer.
-To naciśnij ctrl i shift.-powiedział Harry.
-co?
-Ctrl i shift.........................................
__________________________________________Czytaj!_______________________________________
Wiem że mnie zabijecie T-T przepraszam przechodzę wypalenie zawodowe hahahah jak to brzmi.
Nudnawy trochę ale trudno następnym razem będzie lepiej :)
Dziękuje za 8 komentarzy pod poprzednią notką :)
Tagi:
19.
http://www.formspring.me/Dosia14
I ponawiam prośbę o kontakt z osobami które robią zwiastuny na YouTube!
I ponawiam prośbę o kontakt z osobami które robią zwiastuny na YouTube!
Tagi:
!
Wstałyśmy po 11,taaa miało być do 10.
-Co jemy ?-zapytała Dan.
-Musli.-powiedziałam mrużąc oczy.
-Yaaaymm.-powiedziała Ell.
Wyjęłam miseczki z szafki,Ell nalała mleko,a Dan wsypała mieszankę musli.Poszłyśmy oglądać tv.
Włączyłyśmy wywiad chłopaków.Mówili coś o przyszłej trasie.płycie itp.Nagle prowadząca zadała pytanie z innej beczki:-Na pewno wasze fanki chciały by się dowiedzieć ilu z was nie ma jeszcze dziewczyny?-z widowni było słychać krzyki.Siedziałam w milczeniu trzymając łyżkę w powietrzu.Najpierw rękę podniósł Niall,potem Zayn.......Haryy podnieś tą rękę!-krzyczałam w myślach.Spojrzał prosto w kamerę uśmiechnął się i podniósł rękę.Odetchnęłam z ulgą,głośno wypuszczając powietrze.Dziewczyny spojrzały na mnie i zaczęły się śmiać.
-Aż tak go nie lubisz?-zapytała z uśmiechem Ell.
-To nie to ,że go nie lubię po prostu nie chce żeby ludzie brali nas za parę kiedy nią nie jesteśmy.-powiedziałam na jednym wdechu.
-Aham.A podoba ci się?
-Nie no ładny jest,tego nie można zaprzeczyć ale tak to chyba......dobra jak chcesz wiedzieć to nie,nie zakochałam się nic z tych rzeczy ok?
-Jasne.
Obejrzałyśmy Glee i coś jeszcze.Pierwsza do łazienki poszła Dan,potem ja i w końcu Ell.Włączyłyśmy radio na cały regulator i zaczęłyśmy przygotowania.
-Dan weź zadzwoń do chłopaków żeby przywieźli coś na obiad.-powiedział wychodząc z łazienki Ell.
-Ej czemu ja.
-Bo ty masz chłopaka w 1D.
-Ej ale ty też masz.
-Ale ja spod prysznica raczej nie za dzwonie.
-No dobra.
Siedziałam na łóżku i właśnie kończyłam malować paznokcie u stóp.
-Mmmm..Fajny kolorek.-powiedziała Dan stojąca w drzwiach.
-Dzięki.
-Wybrałaś już jakąś kreację?
-Nie,a ty ?
-Też nie.
-O czym dziewczynki dyskutujecie?-Ell wycierała ręcznikiem włosy.
-Która godzina?
-16.
-My to mamy wyczucie czasu.
-Dobra ja lecę na dół się czegoś napić.
Wzięłam wodę z lodówki.Zaczęła się moja ulubiona piosenka.Wchodząc po schodach kręciłam bioderkami.
-No ja widzę że muszę częściej z domu wychodzić,miłe powitanie.-pod schodami stał Harry.Ubrana byłam w bieliznę i bokserkę.Odwróciłam się i przygryzłam wargę.Wzruszyłam ramionami i poszłam na górę.Założyłam spodnie od dresu i zeszłam z dziewczynami na dół zjeść obiad.Obiad:2 cheasburgery i małe frytki.
-Ja nie wiem co sobie na głowie zrobić.-powiedział Ell zabierając frytkę Lou.
-Zakręcę ci je.-pokiwałam głową.
-Masz lokówkę,bo ja nie brałam.
-mhhhyy.
-To fajnie.
Poszłyśmy na górę,uczesałam sobie taką fryzurę.Zakręciłam delikatne fale Ell.W tym casie Dan robiła sobie makijaż.Zrobiłyśmy sobie u mnie kącik urody.Wyszykowałyśmy się na 8 tak się umówiliśmy,bo trzeba jeszcze dojechać do tego klubu.
______________________CZYTAJ!____________________________
Ponawiam prośbę o kontakt z osobami które robią zwiastuny blogów na You Tube:)
Dodam bo mnie korci ale tym razem liczę na 7 komentarzy.Tym razem sie nie ugnę.
Może trochę nudnawy ale w następnym sie rozkręci :)
-Co jemy ?-zapytała Dan.
-Musli.-powiedziałam mrużąc oczy.
-Yaaaymm.-powiedziała Ell.
Wyjęłam miseczki z szafki,Ell nalała mleko,a Dan wsypała mieszankę musli.Poszłyśmy oglądać tv.
Włączyłyśmy wywiad chłopaków.Mówili coś o przyszłej trasie.płycie itp.Nagle prowadząca zadała pytanie z innej beczki:-Na pewno wasze fanki chciały by się dowiedzieć ilu z was nie ma jeszcze dziewczyny?-z widowni było słychać krzyki.Siedziałam w milczeniu trzymając łyżkę w powietrzu.Najpierw rękę podniósł Niall,potem Zayn.......Haryy podnieś tą rękę!-krzyczałam w myślach.Spojrzał prosto w kamerę uśmiechnął się i podniósł rękę.Odetchnęłam z ulgą,głośno wypuszczając powietrze.Dziewczyny spojrzały na mnie i zaczęły się śmiać.
-Aż tak go nie lubisz?-zapytała z uśmiechem Ell.
-To nie to ,że go nie lubię po prostu nie chce żeby ludzie brali nas za parę kiedy nią nie jesteśmy.-powiedziałam na jednym wdechu.
-Aham.A podoba ci się?
-Nie no ładny jest,tego nie można zaprzeczyć ale tak to chyba......dobra jak chcesz wiedzieć to nie,nie zakochałam się nic z tych rzeczy ok?
-Jasne.
Obejrzałyśmy Glee i coś jeszcze.Pierwsza do łazienki poszła Dan,potem ja i w końcu Ell.Włączyłyśmy radio na cały regulator i zaczęłyśmy przygotowania.
-Dan weź zadzwoń do chłopaków żeby przywieźli coś na obiad.-powiedział wychodząc z łazienki Ell.
-Ej czemu ja.
-Bo ty masz chłopaka w 1D.
-Ej ale ty też masz.
-Ale ja spod prysznica raczej nie za dzwonie.
-No dobra.
Siedziałam na łóżku i właśnie kończyłam malować paznokcie u stóp.
-Mmmm..Fajny kolorek.-powiedziała Dan stojąca w drzwiach.
-Dzięki.
-Wybrałaś już jakąś kreację?
-Nie,a ty ?
-Też nie.
-O czym dziewczynki dyskutujecie?-Ell wycierała ręcznikiem włosy.
-Która godzina?
-16.
-My to mamy wyczucie czasu.
-Dobra ja lecę na dół się czegoś napić.
Wzięłam wodę z lodówki.Zaczęła się moja ulubiona piosenka.Wchodząc po schodach kręciłam bioderkami.
-No ja widzę że muszę częściej z domu wychodzić,miłe powitanie.-pod schodami stał Harry.Ubrana byłam w bieliznę i bokserkę.Odwróciłam się i przygryzłam wargę.Wzruszyłam ramionami i poszłam na górę.Założyłam spodnie od dresu i zeszłam z dziewczynami na dół zjeść obiad.Obiad:2 cheasburgery i małe frytki.
-Ja nie wiem co sobie na głowie zrobić.-powiedział Ell zabierając frytkę Lou.
-Zakręcę ci je.-pokiwałam głową.
-Masz lokówkę,bo ja nie brałam.
-mhhhyy.
-To fajnie.
Poszłyśmy na górę,uczesałam sobie taką fryzurę.Zakręciłam delikatne fale Ell.W tym casie Dan robiła sobie makijaż.Zrobiłyśmy sobie u mnie kącik urody.Wyszykowałyśmy się na 8 tak się umówiliśmy,bo trzeba jeszcze dojechać do tego klubu.
______________________CZYTAJ!____________________________
Ponawiam prośbę o kontakt z osobami które robią zwiastuny blogów na You Tube:)
Dodam bo mnie korci ale tym razem liczę na 7 komentarzy.Tym razem sie nie ugnę.
Może trochę nudnawy ale w następnym sie rozkręci :)
Tagi:
18.
_____________oczami prowadzącej_______________________
-Teraz najnowsze wieści z Wielkiej Brytanii.Niestety dziewczyny Harry Stylles znalazł sobie dziewczynę.Otóż dzisiaj całe 1D i ich dziewczyny spędzili cały dzień w centrum handlowym.Para na pytania czy są razem nie odpowiadała.Pod koniec dnia chłopak zaniósł swoja dziewczynę na rękach awww czy to nie słodkie.-w między czasie przewijały się zdjęcia.
________________________oczami Layon________________________
Siedziałam na kanapie jakbym kija połknęła.Koparami opadła.Louis pomachał mi ręką przed oczami.Program sie skończył i zaczęły lecieć jakieś reklamy.
-Masz to odkręcić.-powiedziałam patrząc na Hazzę.Ten się śmiał w niebo głosy.
-Dobra.-powiedział i poszedł na górę.
Po paru minutach dołączyłam do chłopaka.
-Tak może być?-pokazał mi wpid który dodał na tt:
"Ludzie nie róbcie zamieszania,to przyjaźń..."
-Teraz to żeś narobił.-powiedział wzdychając.-potrzebny ci był ten wielokropek ja dziura w moście.
Patrzył na mnie jak na jakiegoś debila.
-Nie rozumiesz?
-Nie.
-Teraz będą domysły typu to przyjaźń a może coś więcej.Czaisz?
-Nawet jeśli to co,niech mówią co chcą.-pokiwałam głową ze swojej niemocy psychicznej i fizycznej zresztą też,wyszłam z pokoju i zeszłam na dół coś zjeść.Na dole w kuchni nie było nikogo,tylko w salonie siedział Liam z Dan i coś oglądali.Nalałam do miski mleka i nasypałam trochę płatków.Usiadłam przy stole i zaczęłam konsumować swoja kolację.
-Ej chłopaki dzwonił Paul i powiedział że mamy jutro jakiś wywiad w telewizji na 8 mamy być gotowi.-Przekazał chłopakom Liam.Kiedy się ocknęłam z zamyślenia okazało się że wszyscy są w kuchni.
-Co jutro będziemy robić?-zapytała Ell siadając koło mnie.
-Możecie pojechać z nami na wywiad?-zaproponował Liam przytulając Dan.
-Sorry chyba raczej wybieramy spanie do 10 a nie do 7.Tak więc wybacz nie skorzystamy z waszej propozycji.-pokiwałyśmy potwierdzająco głowami.
-Do której będzie ten wywiad?-zapytał Harry
-Do 10 musimy zostać do końca bo śpiewamy piosenkę na końcu.Potem jest spotkanie dotyczące naszej trasy do 16.-wytłumaczył Liam czytając sms od menadżera.
-Ja prdl.-westchnął Niall.Tak wiem nie pasuje to do niego ale każdy ma czasami takie chwile.
-Czyli wieczorem Party Hard?-Louis obdarzył wszystkich cudownym pytaniem(hahaha skończyły mi się pomysły na te...takie wiecie po dialogu,a nie chcę się powtarzać).
-Bardzo chętnie.-powiedziałam wstając od stołu.-
-Czyli jutro wieczorem Party Time.-powiedział Niall gibiąc się na różne strony.
Poszłam na górę bo zadzwoniła moja mama,
chwile z nią pogadałam i już chciałam isc na dół kiedy znowu zadzwonił moj telefon.Dzwonił Liam (ten z L.A.).
-Hey! dlaczego mi nie powiedziałaś że chodzisz z Harrym z 1D.-wykrzyczał mi radośnie do słuchawki.
-Bo nie chodzę.-odpowiedziałam ze stoickim spokojem.
-Nieeee?
-nie.
-szkoda.No ale nic opowiadaj co u cb?
-W porządku,opowiadaj jak ten staż w Kanadzie?
-Dobrze za 3 tygodnie wracam.
-No ja chyba będę tydzień wcześniej.
-Sorry musze kończyć bayy!
-Pa.
Odłożyłam telefon i poszłam pod prysznic.Po kapieli poszłam do pokoju bo stwierdziłam że trzeba go ogarnąć.
-Dziewczyno moja zejdże na dół!-wołał mnie z dołu Harry.
-Stanęłam przy barierce i wydarłam się do niego żeby tak do mnie nie mówił.Z kuchni wyszedł Niall z wielka micha popcornu.
-Ej ale wy jesteście,mówiłem żebyście na mnie zacekaliz tym filmem.-naburmuszył się Niall.
-Niall to nie był film.
-A kto?
-Ja.-powiedziałam przechodząc koło chłopaka.
-O kurde.
Poszłam do salonu.
-Naprawde ?-zapytałam patrząc na kanapę,zostawili mi miejsce obok Harrego i to tak że jak bym się chciała przekręcić to muszę się do niego 'przytulić'.-co to, to nie.
Podeszłam do fotela na którym były wszystkie poduszki z sofy.Ułożyłam je na podłodze i położyłam się na brzuchu.Koło mnie położył się Niall i postawił wielką michę z popcornem.
-EEee a nam nie dasz?-szturchnął go Harry.Wzięłam do ręki dwa ziarenka popcornu i rzuciłam w niego.
-A ci dalej swoje,tylko o jednym-mówił Louis kręcąc głową.
Wiedziałam że to tylko żarty ale czułam jak zbiera się we mnie wściekłość.Wszyscy zaczęli się brechtać oprócz mnie.
-Dobra,dobra zaczyna się, już cisza.-uciszał wszystkich Zayn.Film był trochę straszny w końcu to horror.
-Nie zaglądaj tam,nie.-wszyscy zaklinali kiedy główna bohaterka wykonywała kolejny krok.Film był o demonach.Nie chcący smyrnęłam stopą nogę Harrego,ten wydarł się na cały dom.Wszyscy zaczęli się panicznie śmiać.Gdy ten się skończył włączyliśmy kolejny film.Ten był trochę nudny,zaczęliśmy robić zdjęcia i wrzucać je na tt.Była masa śmiesznych zdjęć.Wtedy sobie przypomniałam że na tt nie wchodziłam chyba miesiąc albo i więcej.
__________________________________________________________Może trochę krótki ale na razie leciutko opuściła mnie wena ale się nie martwcie :)
Jutro na pewno nic nie napiszę bo będę pomagać mamie,wiecie rodzina,święta i różne takie ......
Bardzo dziękuje za te 6 komentarzy pod poprzednią notką,bardzo się cieszę że wam się podoba :)
ten komentarz zasługuje na oskara,po tym komentarzu taką banię miałam że masakra :)
"dodaj nowy wiem , że jesteś online xd" ANKA
Widzę że was stać tak więc tym razem.
:]
8 komentarzy=nn
AAAA i najważniejsze !
Chciałabym zrobić zwiastun swojego bloga.
Więc dziewczęta:) te które mają,prosiłabym o kontakt z osobami które robiły im zwiastuny na yt !
Możecie pisać w komkach lub na priv :)
-Teraz najnowsze wieści z Wielkiej Brytanii.Niestety dziewczyny Harry Stylles znalazł sobie dziewczynę.Otóż dzisiaj całe 1D i ich dziewczyny spędzili cały dzień w centrum handlowym.Para na pytania czy są razem nie odpowiadała.Pod koniec dnia chłopak zaniósł swoja dziewczynę na rękach awww czy to nie słodkie.-w między czasie przewijały się zdjęcia.
________________________oczami Layon________________________
Siedziałam na kanapie jakbym kija połknęła.Koparami opadła.Louis pomachał mi ręką przed oczami.Program sie skończył i zaczęły lecieć jakieś reklamy.
-Masz to odkręcić.-powiedziałam patrząc na Hazzę.Ten się śmiał w niebo głosy.
-Dobra.-powiedział i poszedł na górę.
Po paru minutach dołączyłam do chłopaka.
-Tak może być?-pokazał mi wpid który dodał na tt:
"Ludzie nie róbcie zamieszania,to przyjaźń..."
-Teraz to żeś narobił.-powiedział wzdychając.-potrzebny ci był ten wielokropek ja dziura w moście.
Patrzył na mnie jak na jakiegoś debila.
-Nie rozumiesz?
-Nie.
-Teraz będą domysły typu to przyjaźń a może coś więcej.Czaisz?
-Nawet jeśli to co,niech mówią co chcą.-pokiwałam głową ze swojej niemocy psychicznej i fizycznej zresztą też,wyszłam z pokoju i zeszłam na dół coś zjeść.Na dole w kuchni nie było nikogo,tylko w salonie siedział Liam z Dan i coś oglądali.Nalałam do miski mleka i nasypałam trochę płatków.Usiadłam przy stole i zaczęłam konsumować swoja kolację.
-Ej chłopaki dzwonił Paul i powiedział że mamy jutro jakiś wywiad w telewizji na 8 mamy być gotowi.-Przekazał chłopakom Liam.Kiedy się ocknęłam z zamyślenia okazało się że wszyscy są w kuchni.
-Co jutro będziemy robić?-zapytała Ell siadając koło mnie.
-Możecie pojechać z nami na wywiad?-zaproponował Liam przytulając Dan.
-Sorry chyba raczej wybieramy spanie do 10 a nie do 7.Tak więc wybacz nie skorzystamy z waszej propozycji.-pokiwałyśmy potwierdzająco głowami.
-Do której będzie ten wywiad?-zapytał Harry
-Do 10 musimy zostać do końca bo śpiewamy piosenkę na końcu.Potem jest spotkanie dotyczące naszej trasy do 16.-wytłumaczył Liam czytając sms od menadżera.
-Ja prdl.-westchnął Niall.Tak wiem nie pasuje to do niego ale każdy ma czasami takie chwile.
-Czyli wieczorem Party Hard?-Louis obdarzył wszystkich cudownym pytaniem(hahaha skończyły mi się pomysły na te...takie wiecie po dialogu,a nie chcę się powtarzać).
-Bardzo chętnie.-powiedziałam wstając od stołu.-
-Czyli jutro wieczorem Party Time.-powiedział Niall gibiąc się na różne strony.
Poszłam na górę bo zadzwoniła moja mama,
chwile z nią pogadałam i już chciałam isc na dół kiedy znowu zadzwonił moj telefon.Dzwonił Liam (ten z L.A.).
-Hey! dlaczego mi nie powiedziałaś że chodzisz z Harrym z 1D.-wykrzyczał mi radośnie do słuchawki.
-Bo nie chodzę.-odpowiedziałam ze stoickim spokojem.
-Nieeee?
-nie.
-szkoda.No ale nic opowiadaj co u cb?
-W porządku,opowiadaj jak ten staż w Kanadzie?
-Dobrze za 3 tygodnie wracam.
-No ja chyba będę tydzień wcześniej.
-Sorry musze kończyć bayy!
-Pa.
Odłożyłam telefon i poszłam pod prysznic.Po kapieli poszłam do pokoju bo stwierdziłam że trzeba go ogarnąć.
-Dziewczyno moja zejdże na dół!-wołał mnie z dołu Harry.
-Stanęłam przy barierce i wydarłam się do niego żeby tak do mnie nie mówił.Z kuchni wyszedł Niall z wielka micha popcornu.
-Ej ale wy jesteście,mówiłem żebyście na mnie zacekaliz tym filmem.-naburmuszył się Niall.
-Niall to nie był film.
-A kto?
-Ja.-powiedziałam przechodząc koło chłopaka.
-O kurde.
Poszłam do salonu.
-Naprawde ?-zapytałam patrząc na kanapę,zostawili mi miejsce obok Harrego i to tak że jak bym się chciała przekręcić to muszę się do niego 'przytulić'.-co to, to nie.
Podeszłam do fotela na którym były wszystkie poduszki z sofy.Ułożyłam je na podłodze i położyłam się na brzuchu.Koło mnie położył się Niall i postawił wielką michę z popcornem.
-EEee a nam nie dasz?-szturchnął go Harry.Wzięłam do ręki dwa ziarenka popcornu i rzuciłam w niego.
-A ci dalej swoje,tylko o jednym-mówił Louis kręcąc głową.
Wiedziałam że to tylko żarty ale czułam jak zbiera się we mnie wściekłość.Wszyscy zaczęli się brechtać oprócz mnie.
-Dobra,dobra zaczyna się, już cisza.-uciszał wszystkich Zayn.Film był trochę straszny w końcu to horror.
-Nie zaglądaj tam,nie.-wszyscy zaklinali kiedy główna bohaterka wykonywała kolejny krok.Film był o demonach.Nie chcący smyrnęłam stopą nogę Harrego,ten wydarł się na cały dom.Wszyscy zaczęli się panicznie śmiać.Gdy ten się skończył włączyliśmy kolejny film.Ten był trochę nudny,zaczęliśmy robić zdjęcia i wrzucać je na tt.Była masa śmiesznych zdjęć.Wtedy sobie przypomniałam że na tt nie wchodziłam chyba miesiąc albo i więcej.
__________________________________________________________Może trochę krótki ale na razie leciutko opuściła mnie wena ale się nie martwcie :)
Jutro na pewno nic nie napiszę bo będę pomagać mamie,wiecie rodzina,święta i różne takie ......
Bardzo dziękuje za te 6 komentarzy pod poprzednią notką,bardzo się cieszę że wam się podoba :)
ten komentarz zasługuje na oskara,po tym komentarzu taką banię miałam że masakra :)
"dodaj nowy wiem , że jesteś online xd" ANKA
Widzę że was stać tak więc tym razem.
:]
8 komentarzy=nn
AAAA i najważniejsze !
Chciałabym zrobić zwiastun swojego bloga.
Więc dziewczęta:) te które mają,prosiłabym o kontakt z osobami które robiły im zwiastuny na yt !
Możecie pisać w komkach lub na priv :)
Tagi:
16.
Zeszłyśmy na dół.
-Ile się można pindrować,co?-powiedział Lou,robiąc przy tym śmieszną minę.
-I kto to mówi.-powiedziała Elle.-zaczęłam się śmiać.
-Ha ha ha normalnie się posikałem ze śmiechu.Foch!
-No ej kotek nie fochaj się.-Eleanor podeszła do Louisa i go przytuliła.
-No za ten czas spędzony przed lustrem świetnie wygląda co? -powiedział Zayn szturchając Nialla.
-Ej wy dwaj przestać,bo kurde co pięć minut buraka strzelam na fejsie.-wskazałam na nich palcem.Wszyscy zaczęli się śmiać.
-Ejj jest już 15, jakiś obiad by sie przydał.-poruszył brwiami Niall.
-Ej on tak zawsze o jedzeniu?-zapytałam patrząc na wszystkich.Liam pokiwał głową.
-Aha spoko.
-To co gotujemy?-zapytała Eleanor.
-Nic, idziemy do Nando's.-powiedział z radością Niall.
-Okk.-odpowiedzieliśmy chórem.
Pojechaliśmy na miejsce,miło i przyjemnie.Bardzo smacznie.Posiedzieliśmy trochę,pośmialiśmy się.
-Trzeba się zwijać bo schodzi się coraz więcej fanek.-oznajmił wszystkim Liam.
Pierwszy wyszedł Liam za nim Zayn,potem Ell,Louis,ja
Harry i Niall.Na zewnątrz okazało się że nie tylko ale i paparazzi odkryli miejsce naszego pobytu.
Szybko wsiadłyśmy z Ell do samochodu,chłopcy zostali żeby rozdać autografy.Po 10 minutach dołączyli do nas i wróciliśmy do domu.Zasiedliśmy w salonie i włączyliśmy jakąś komedię.Rzucaliśmy w siebie popcornem.Harremu wrzuciłam prosto do paszczy.
-O popatrz już się karmią.-powiedział Louis.
Spojrzałam na niego wzrokiem mordercy.
-Idę wziąć prysznic.-wstałam z kanapy i poszłam na górę.
Weszłam do pokoju wzięłam pijamę,ręcznik.Weszłam do łazienki.Okazało się że nie wzięłam kosmetyczki.Wybiegłam z łazienki w samej koszulce i bieliźnie.Szybko wzięłam kosmetyczkę i wróciłam do łazienki.Odkręciłam kurek i cieszyłam się ciepłym prysznicem.Nuciłam sobie jakąś piosenkę pod nosem.Obwinęłam się ręcznikiem.Drzwi do łazienki się otworzyły.Pomyślałam że to Ell.EEEEE zaraz,zaraz przecież się zamknęłam!Otworzyłam kabinę a moim oczom ukazał się HARRY.Przeczesał mnie wzrokiem z góry na dół.Uśmiechnął się i przygryzł wargę.
-Będziesz tak stać czy sobie pójdziesz?-odwrócił się i poszedł sobie.Odwróciłam sie i podeszłam do lusterka.
-Ja pierdziele.-powiedziałam patrząc w swoje odbicie,on zaczął się śmiać.-co podsłuchujesz.
-Wcale nie ,powiedział zza drzwi.
-To skąd wiesz co powiedziałam i co mówię.
-Ummm telepatia.
-Yhmmm na pewno.-powiedziałam już ubrana,rozczesując włosy.
-Nie wierzysz?
-Jakoś chyba nie szczególnie.-powiedziałam wychodząc z łazienki.Chłopak siedział opary o ścianę obok łazienki.
Zaniosłam rzeczy do pokoju i zeszłam na dół zaraz za mną Harry.
-Szybcy jesteście.-powiedział Louis i zaczął się śmiać,wtórowała mu reszta.
-Nie no foch.-odparłam i opadłam na kanapę.
-W co gramy?-powiedział Zayn podając pady mi,Niallowi i Harremu.Louis był zajęty Ell,a Liam poszedł na górę bo zadzwoniła Daniell.Znowu graliśmy w fife.
-Ej dobra jesteś.-pogratulował mi Niall.
-Dzięki.
-No to zobaczymy w realu?-powiedział Harry.
-O dobry pomysł?-odparł Zayn.
-Ale ty grasz z nami.-spojrzeli na mnie.
-Spoko.
-Może jakiś zakładzik?-zaproponował Louis.
-Jeśli Harry chce przegrać to proszę bardzo.-powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-Stwierdzam że nie strzelisz jutro dwóch bramek,tak więc jeśli nie strzelisz robisz mojej osobie kolację.
-Jeśli strzelę będziesz mnie nosił na baranach od meczu do wieczora.
-Stoi.-podaliśmy sobie ręce.
-Lou czyń swoją powinność.-rzekł Niall.
Około zerowej poszliśmy spać.
Wstałam coś około ósmej poszłam odbębnić codzienny rytułał.
Zeszłam na dół.W kuchni siedział Liam z Daniell.Przywitałam sie z dziewczyną.
-To jest Daniell moja dziewczyna.-skierował się do mnie.-a to jest Layon przyjaciółka Louisa.
-Cześć.
-Cześć.
Chwilę z nimi posiedziałam i pogadałam.Po chwili przyszła reszta ferajny.
-To co gotowa na skopanie twojej dupci.-powiedział z sarkazmem Harry.
-Chyba twojej.-powiedziałam pokazując swoje ząbki.
Poszliśmy na górę się przebrać.Wybrałam to.Wyszłam z pokoju,z pokoju obok wyłonił się Harry.
-O gaaaash..-westchnęłam.Chłopak miał na sobie Białą bluzkę z długim rękawem,czarne spodenki do kolan i szarą czapkę.
Uśmiechnął się i poszedł na dół gdzie wszyscy już na nas czekali.
-Może nie zauważą.-powiedziałam do siebie marszcząc czoło.
-O popatrz nawet ubrani prawie tak samo.Awww to słodkie.-jęczał coś Niall.Czyli jednak zauważyli.
-Możemy już iść.-ponaglił wszystkich Harry.
-Dobry pomysł.-poparłam go.
-O paczaj jeszcze się zgadzają.-kontynuował Louis.
Wyszliśmy przez oranżerię z tyłu domu.Ell i Daniell usiadły w oranżerii,a ja z chłopakami poszłam na dwór.Chłopcy rozłożyli dwie bramki.Dobra teraz drużyny.
-Ja,Louis i Niall.-powiedział Harry.-ty,Zayn i Liam.
-Spoko.-przytaknęłam.Zaczęliśmy grać,trochę się ślizgaliśmy na tej trawie bo w nocy padał deszcz.
-Yeahhhh i co!-wydarłam się na całe podwórze.Strzeliłam bramkę.Dziewczyny zaczęły klaskać.Lou właśnie wykopał piłkę Hazza chciał przyjąć na główkę,wtryniłam się obok niego i odbiłam z główki piłka opadła na dół,niechcący odepchnęłam Harrego.Popędziłam z piłką dalej i strzeliłam drugą bramkę.Wszyscy wybuchnęli nieopanowanym śmiechem,zaczęłam tańczyć z radości,kiedy się odwróciłam okazało się że Harry leży w kałuży z błota.Wiedziałam że dla mnie to się źle skończy.Zaczęłam krzyczeć i biec na drugi koniec ogrodu niestety nie udało mi się,Harry był szybszy.Odwrócił mnie i przytulił,brudząc mnie na całego.Przerzucił mnie sobie przez ramię.Biegł ze mną przez całe boisko ale się pośliznął i oboje wpadliśmy do tej samej kałuży co on wcześniej.Wszyscy dalej się śmiali.
__________________________oczami Eleanore_______________________
Siedziałyśmy z Daniell w oranżerii i popijałyśmy herbatę.
-Fajna dziewczyna z Layon.
-Bardzo ją lubię.Dużo już ją w życiu spotkało.
-Hmmm....widać że jest bardzo skryta.
-Jakieś trzy lata temu zaćpał się jej chłopak......potem ten Bieber.
-Szkoda...
-Nikomu nie mów że ci powiedziałam,ok?
-Jasne.A jak tam ten nasz Harry?
-Jak widzisz,jakoś się bardziej rozmowny stał,niż w zeszłym tygodniu.
-Czyli to był jednak dobry pomysł żeby przyjechała co ?
-No raczej.
_________________________________________oczami Layon____________________________________
Próbowałam wstać ale się poślizgnęłam i upadłam na tyłek.
Louis zwijał się ze śmiechu.Niall wyjął telefon i zrobił nam zdjęcie.
-Ej hefalumpy (postać z kubusia puchatka jakiegoś tam)gdzie macie swoje hefalumpiontka?-powiedział przez rechot Niall.
Zaczęłam się śmiać tak że nie mogłam wziąć oddechu.Harry wstał pierwszy i wyciągnął do mnie ręce,podniosłam się ale znowu się pośliznęłam,wciągnął mnie rękami do góry dzięki temu nie upadłam.
-Dzięki.-uśmiechnęłam się do chłopaka.-ale i tak przegrałeś zakład.-zaśmiałam się.Poszłam w stronę oranżerii.
-Wy tak do domu na pewno nie wejdziecie.-uśmiechnął się Liam.-rozbierać się tu szybko.Usiadłam na jednym ze schodków i sięgnęłam po butelkę z wodą.Harry zaczął się już rozbierać.
-Taaa że ja mam się niby przy was tak po prostu rozebrać.-powiedziałam przełykając wodę.
-Wiesz przecież że my cię traktujemy jak siostrę.-powiedział Niall.
-Dobra.-zaczęłam ściągać bluzkę,potem zdjęłam buty i leginnsy.-gdzie to położyć.
-Zostaw na schodach bo i tak to trzeba wodą potraktować zanim się do pralki wrzuci .-powiedział Liam.Stałam na schodach na boso i w samej bieliźnie.
-Umm...dla mnie możesz tak chodzić codziennie.-powiedział Hazza uśmiechając się szelmowsko.
-Tym bardziej kupię sobie habit.-weszłam do środka i poszłam na górę po coś do ubrania.Ktoś zapukał do drzwi.
-Prosze!-odpowiedziałam.
-Hej to my.-do pokoju weszła Ell I Daniell.
-To co dzisiaj robimy?-zapytałam,kończąc makijaż.-Nie wiem w co się ubrać.-zmarszczyłam nos.-W L.A jakoś jest prościej,składasz t-shirt,szorty i lecisz dalej.
Dziewczyny zaczęły się śmiać.Podeszły do szafy chwilę podumały i wybrały taki zestaw.
-Ej laski jakieś zakupy by się przydały.-uśmiechnęła się cwaniacko Daniell.
-Bardzo dobry pomysł.-odparła Ell.
-Tak ,a zresztą Harry musi wykonać swoje zadanie z zakładu,tak więc dobrze się składa.
-Chłopaki idziemy na zakupy!-krzyknęła Daniell bo chłopcy byli rozrzuceni po całym domu.
-To idźcie.-powiedział przechodzący z salonu do kuchni Lou.
-Źle nas kochanie zrozumiałeś,wy idziecie z nami.
-No oczywiście,Chłopaki!-ach jak te dziewczyny działają na chłopaków.
-Czego znowu!-krzyczał z góry Harry.
-Nie czego tylko złaź!-wydarła się na niego Ell.
Wszyscy zebrali się na dole a my już czekałyśmy ubrane.
-Ja idę pod jednym warunkiem.- Niall.
-Oczywiście że pójdziemy do Milkshake city.-powiedziała zakładając buty Daniell.
-No to panowie idziemy.-stwierdził z uśmiechem blondyn.
Wsiedliśmy do samochodu.
-Ja naprawdę mam cie cały czas nosić na barana?-zapytał szczerząc się jak głupi do sera Harry.
-Nie no co ty.-powiedziałam z miną szczeniaczka.-tylko jak się zmęczę.-dodałam z uśmiechem.-zakład to zakład.
-Uuuuu!-zawyła reszta.
-No co chciał się zakładać to teraz ma.
Przejrzałyśmy już chyba ze 20 sklepów,a ja mam tylko jedna bluzę.
-Możemy iść już na "szejki"?-zapytał Niall.
-Zaczekaj jeszcze dwa sklepy i już idziemy ok?-powiedziałam do niego jak do jakiegoś dwulatka.No nareszcie mój ulubiony Jack Wills.W końcu coś kupiłam:spódniczkę w kwiatki,różową bluzę z napisem Jack Wills i granatowy bezrękawnik bo stwierdziłam że w mojej skórzanej kurteczce tutaj chyba zamarznę jeżeli ta pogoda się utrzyma. Wyszliśmy ze sklepu za ,przed i po bokach szli paparazzi.Poszliśmy jeszcze tylko do milkshake.
-Oooo jak mnie nogi bolą.-wyjęczałam.
-Jak mam rozumieć że jesteś zmęczona.-powiedział Harry.Tylko się uśmiechnęłam.
-Idziemy?-zapytała Dan,po pięciu godzinach spędzonych w centrum wszyscy byli zgodni.Wskoczyłam Harremu na plecy i ruszyliśmy do wyjścia.Na chwile zatrzymaliśmy się przy jakiejś wystawie.Byłam naprawdę zmęczona,oparłam głowę o ramie chłopaka.
-Przyjemne masz włosy.-wyszeptałam mu.
-Dzięki.
______________________________CZYTAJ!_____________________________________
Ten rozdział dedykuje osobie która przez ostatnie kilka dni bardzo mnie motywuje jet to pewna komentująca która podpisuje się takim o to znaczkiem ";)" więc kochana to dla ciebie żebyś się przez święta nie nudziła :)
Na szczęście już mnie gardło nie boli :)
Powiem wam że nic nie nastraja tak,jak świąteczne mycie kafelek przy One direction :)
Mam nadzieje że pod tym rozdziałem pojawi się więcej komentarzy,bo zagląda was tu sporo :)
5 komentarzy = nn
-Ile się można pindrować,co?-powiedział Lou,robiąc przy tym śmieszną minę.
-I kto to mówi.-powiedziała Elle.-zaczęłam się śmiać.
-Ha ha ha normalnie się posikałem ze śmiechu.Foch!
-No ej kotek nie fochaj się.-Eleanor podeszła do Louisa i go przytuliła.
-No za ten czas spędzony przed lustrem świetnie wygląda co? -powiedział Zayn szturchając Nialla.
-Ej wy dwaj przestać,bo kurde co pięć minut buraka strzelam na fejsie.-wskazałam na nich palcem.Wszyscy zaczęli się śmiać.
-Ejj jest już 15, jakiś obiad by sie przydał.-poruszył brwiami Niall.
-Ej on tak zawsze o jedzeniu?-zapytałam patrząc na wszystkich.Liam pokiwał głową.
-Aha spoko.
-To co gotujemy?-zapytała Eleanor.
-Nic, idziemy do Nando's.-powiedział z radością Niall.
-Okk.-odpowiedzieliśmy chórem.
Pojechaliśmy na miejsce,miło i przyjemnie.Bardzo smacznie.Posiedzieliśmy trochę,pośmialiśmy się.
-Trzeba się zwijać bo schodzi się coraz więcej fanek.-oznajmił wszystkim Liam.
Pierwszy wyszedł Liam za nim Zayn,potem Ell,Louis,ja
Harry i Niall.Na zewnątrz okazało się że nie tylko ale i paparazzi odkryli miejsce naszego pobytu.
Szybko wsiadłyśmy z Ell do samochodu,chłopcy zostali żeby rozdać autografy.Po 10 minutach dołączyli do nas i wróciliśmy do domu.Zasiedliśmy w salonie i włączyliśmy jakąś komedię.Rzucaliśmy w siebie popcornem.Harremu wrzuciłam prosto do paszczy.
-O popatrz już się karmią.-powiedział Louis.
Spojrzałam na niego wzrokiem mordercy.
-Idę wziąć prysznic.-wstałam z kanapy i poszłam na górę.
Weszłam do pokoju wzięłam pijamę,ręcznik.Weszłam do łazienki.Okazało się że nie wzięłam kosmetyczki.Wybiegłam z łazienki w samej koszulce i bieliźnie.Szybko wzięłam kosmetyczkę i wróciłam do łazienki.Odkręciłam kurek i cieszyłam się ciepłym prysznicem.Nuciłam sobie jakąś piosenkę pod nosem.Obwinęłam się ręcznikiem.Drzwi do łazienki się otworzyły.Pomyślałam że to Ell.EEEEE zaraz,zaraz przecież się zamknęłam!Otworzyłam kabinę a moim oczom ukazał się HARRY.Przeczesał mnie wzrokiem z góry na dół.Uśmiechnął się i przygryzł wargę.
-Będziesz tak stać czy sobie pójdziesz?-odwrócił się i poszedł sobie.Odwróciłam sie i podeszłam do lusterka.
-Ja pierdziele.-powiedziałam patrząc w swoje odbicie,on zaczął się śmiać.-co podsłuchujesz.
-Wcale nie ,powiedział zza drzwi.
-To skąd wiesz co powiedziałam i co mówię.
-Ummm telepatia.
-Yhmmm na pewno.-powiedziałam już ubrana,rozczesując włosy.
-Nie wierzysz?
-Jakoś chyba nie szczególnie.-powiedziałam wychodząc z łazienki.Chłopak siedział opary o ścianę obok łazienki.
Zaniosłam rzeczy do pokoju i zeszłam na dół zaraz za mną Harry.
-Szybcy jesteście.-powiedział Louis i zaczął się śmiać,wtórowała mu reszta.
-Nie no foch.-odparłam i opadłam na kanapę.
-W co gramy?-powiedział Zayn podając pady mi,Niallowi i Harremu.Louis był zajęty Ell,a Liam poszedł na górę bo zadzwoniła Daniell.Znowu graliśmy w fife.
-Ej dobra jesteś.-pogratulował mi Niall.
-Dzięki.
-No to zobaczymy w realu?-powiedział Harry.
-O dobry pomysł?-odparł Zayn.
-Ale ty grasz z nami.-spojrzeli na mnie.
-Spoko.
-Może jakiś zakładzik?-zaproponował Louis.
-Jeśli Harry chce przegrać to proszę bardzo.-powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
-Stwierdzam że nie strzelisz jutro dwóch bramek,tak więc jeśli nie strzelisz robisz mojej osobie kolację.
-Jeśli strzelę będziesz mnie nosił na baranach od meczu do wieczora.
-Stoi.-podaliśmy sobie ręce.
-Lou czyń swoją powinność.-rzekł Niall.
Około zerowej poszliśmy spać.
Wstałam coś około ósmej poszłam odbębnić codzienny rytułał.
Zeszłam na dół.W kuchni siedział Liam z Daniell.Przywitałam sie z dziewczyną.
-To jest Daniell moja dziewczyna.-skierował się do mnie.-a to jest Layon przyjaciółka Louisa.
-Cześć.
-Cześć.
Chwilę z nimi posiedziałam i pogadałam.Po chwili przyszła reszta ferajny.
-To co gotowa na skopanie twojej dupci.-powiedział z sarkazmem Harry.
-Chyba twojej.-powiedziałam pokazując swoje ząbki.
Poszliśmy na górę się przebrać.Wybrałam to.Wyszłam z pokoju,z pokoju obok wyłonił się Harry.
-O gaaaash..-westchnęłam.Chłopak miał na sobie Białą bluzkę z długim rękawem,czarne spodenki do kolan i szarą czapkę.
Uśmiechnął się i poszedł na dół gdzie wszyscy już na nas czekali.
-Może nie zauważą.-powiedziałam do siebie marszcząc czoło.
-O popatrz nawet ubrani prawie tak samo.Awww to słodkie.-jęczał coś Niall.Czyli jednak zauważyli.
-Możemy już iść.-ponaglił wszystkich Harry.
-Dobry pomysł.-poparłam go.
-O paczaj jeszcze się zgadzają.-kontynuował Louis.
Wyszliśmy przez oranżerię z tyłu domu.Ell i Daniell usiadły w oranżerii,a ja z chłopakami poszłam na dwór.Chłopcy rozłożyli dwie bramki.Dobra teraz drużyny.
-Ja,Louis i Niall.-powiedział Harry.-ty,Zayn i Liam.
-Spoko.-przytaknęłam.Zaczęliśmy grać,trochę się ślizgaliśmy na tej trawie bo w nocy padał deszcz.
-Yeahhhh i co!-wydarłam się na całe podwórze.Strzeliłam bramkę.Dziewczyny zaczęły klaskać.Lou właśnie wykopał piłkę Hazza chciał przyjąć na główkę,wtryniłam się obok niego i odbiłam z główki piłka opadła na dół,niechcący odepchnęłam Harrego.Popędziłam z piłką dalej i strzeliłam drugą bramkę.Wszyscy wybuchnęli nieopanowanym śmiechem,zaczęłam tańczyć z radości,kiedy się odwróciłam okazało się że Harry leży w kałuży z błota.Wiedziałam że dla mnie to się źle skończy.Zaczęłam krzyczeć i biec na drugi koniec ogrodu niestety nie udało mi się,Harry był szybszy.Odwrócił mnie i przytulił,brudząc mnie na całego.Przerzucił mnie sobie przez ramię.Biegł ze mną przez całe boisko ale się pośliznął i oboje wpadliśmy do tej samej kałuży co on wcześniej.Wszyscy dalej się śmiali.
__________________________oczami Eleanore_______________________
Siedziałyśmy z Daniell w oranżerii i popijałyśmy herbatę.
-Fajna dziewczyna z Layon.
-Bardzo ją lubię.Dużo już ją w życiu spotkało.
-Hmmm....widać że jest bardzo skryta.
-Jakieś trzy lata temu zaćpał się jej chłopak......potem ten Bieber.
-Szkoda...
-Nikomu nie mów że ci powiedziałam,ok?
-Jasne.A jak tam ten nasz Harry?
-Jak widzisz,jakoś się bardziej rozmowny stał,niż w zeszłym tygodniu.
-Czyli to był jednak dobry pomysł żeby przyjechała co ?
-No raczej.
_________________________________________oczami Layon____________________________________
Próbowałam wstać ale się poślizgnęłam i upadłam na tyłek.
Louis zwijał się ze śmiechu.Niall wyjął telefon i zrobił nam zdjęcie.
-Ej hefalumpy (postać z kubusia puchatka jakiegoś tam)gdzie macie swoje hefalumpiontka?-powiedział przez rechot Niall.
Zaczęłam się śmiać tak że nie mogłam wziąć oddechu.Harry wstał pierwszy i wyciągnął do mnie ręce,podniosłam się ale znowu się pośliznęłam,wciągnął mnie rękami do góry dzięki temu nie upadłam.
-Dzięki.-uśmiechnęłam się do chłopaka.-ale i tak przegrałeś zakład.-zaśmiałam się.Poszłam w stronę oranżerii.
-Wy tak do domu na pewno nie wejdziecie.-uśmiechnął się Liam.-rozbierać się tu szybko.Usiadłam na jednym ze schodków i sięgnęłam po butelkę z wodą.Harry zaczął się już rozbierać.
-Taaa że ja mam się niby przy was tak po prostu rozebrać.-powiedziałam przełykając wodę.
-Wiesz przecież że my cię traktujemy jak siostrę.-powiedział Niall.
-Dobra.-zaczęłam ściągać bluzkę,potem zdjęłam buty i leginnsy.-gdzie to położyć.
-Zostaw na schodach bo i tak to trzeba wodą potraktować zanim się do pralki wrzuci .-powiedział Liam.Stałam na schodach na boso i w samej bieliźnie.
-Umm...dla mnie możesz tak chodzić codziennie.-powiedział Hazza uśmiechając się szelmowsko.
-Tym bardziej kupię sobie habit.-weszłam do środka i poszłam na górę po coś do ubrania.Ktoś zapukał do drzwi.
-Prosze!-odpowiedziałam.
-Hej to my.-do pokoju weszła Ell I Daniell.
-To co dzisiaj robimy?-zapytałam,kończąc makijaż.-Nie wiem w co się ubrać.-zmarszczyłam nos.-W L.A jakoś jest prościej,składasz t-shirt,szorty i lecisz dalej.
Dziewczyny zaczęły się śmiać.Podeszły do szafy chwilę podumały i wybrały taki zestaw.
-Ej laski jakieś zakupy by się przydały.-uśmiechnęła się cwaniacko Daniell.
-Bardzo dobry pomysł.-odparła Ell.
-Tak ,a zresztą Harry musi wykonać swoje zadanie z zakładu,tak więc dobrze się składa.
-Chłopaki idziemy na zakupy!-krzyknęła Daniell bo chłopcy byli rozrzuceni po całym domu.
-To idźcie.-powiedział przechodzący z salonu do kuchni Lou.
-Źle nas kochanie zrozumiałeś,wy idziecie z nami.
-No oczywiście,Chłopaki!-ach jak te dziewczyny działają na chłopaków.
-Czego znowu!-krzyczał z góry Harry.
-Nie czego tylko złaź!-wydarła się na niego Ell.
Wszyscy zebrali się na dole a my już czekałyśmy ubrane.
-Ja idę pod jednym warunkiem.- Niall.
-Oczywiście że pójdziemy do Milkshake city.-powiedziała zakładając buty Daniell.
-No to panowie idziemy.-stwierdził z uśmiechem blondyn.
Wsiedliśmy do samochodu.
-Ja naprawdę mam cie cały czas nosić na barana?-zapytał szczerząc się jak głupi do sera Harry.
-Nie no co ty.-powiedziałam z miną szczeniaczka.-tylko jak się zmęczę.-dodałam z uśmiechem.-zakład to zakład.
-Uuuuu!-zawyła reszta.
-No co chciał się zakładać to teraz ma.
Przejrzałyśmy już chyba ze 20 sklepów,a ja mam tylko jedna bluzę.
-Możemy iść już na "szejki"?-zapytał Niall.
-Zaczekaj jeszcze dwa sklepy i już idziemy ok?-powiedziałam do niego jak do jakiegoś dwulatka.No nareszcie mój ulubiony Jack Wills.W końcu coś kupiłam:spódniczkę w kwiatki,różową bluzę z napisem Jack Wills i granatowy bezrękawnik bo stwierdziłam że w mojej skórzanej kurteczce tutaj chyba zamarznę jeżeli ta pogoda się utrzyma. Wyszliśmy ze sklepu za ,przed i po bokach szli paparazzi.Poszliśmy jeszcze tylko do milkshake.
-Oooo jak mnie nogi bolą.-wyjęczałam.
-Jak mam rozumieć że jesteś zmęczona.-powiedział Harry.Tylko się uśmiechnęłam.
-Idziemy?-zapytała Dan,po pięciu godzinach spędzonych w centrum wszyscy byli zgodni.Wskoczyłam Harremu na plecy i ruszyliśmy do wyjścia.Na chwile zatrzymaliśmy się przy jakiejś wystawie.Byłam naprawdę zmęczona,oparłam głowę o ramie chłopaka.
-Przyjemne masz włosy.-wyszeptałam mu.
-Dzięki.
______________________________CZYTAJ!_____________________________________
Ten rozdział dedykuje osobie która przez ostatnie kilka dni bardzo mnie motywuje jet to pewna komentująca która podpisuje się takim o to znaczkiem ";)" więc kochana to dla ciebie żebyś się przez święta nie nudziła :)
Na szczęście już mnie gardło nie boli :)
Powiem wam że nic nie nastraja tak,jak świąteczne mycie kafelek przy One direction :)
Mam nadzieje że pod tym rozdziałem pojawi się więcej komentarzy,bo zagląda was tu sporo :)
5 komentarzy = nn
Tagi:
15.
-Głośniej kurwa nie można?-powiedział stojący w drzwiach kuchni Harry.
-Można.-mruknął pod nosem Niall.
-Może byś gościa przywitał,co?-zapytał stanowczym tonem Liam.
-Tsaa cześć.-odpowiedział biorąc mleko z lodówki.
-Cześć.-powiedziałam bez entuzjazmu.Wziął mleko i poszedł w stronę schodów.
-EJ kurde sam w tym domu nie mieszkasz,może byś się tym mlekiem podzielił!-wydarł się na niego Niall czyli domowa głodomorra :)
-Chyba ty.-odp Harry.
Nastała niezręczna cisza,przerwał ja huk zamykanych drzwi.
-Wiecie co,późno już jestem trochę zmęczona.Pokażecie mi gdzie mam spać?
-Jasne.-powiedział Lou.Wstaliśmy wszyscy od stołu i poszliśmy na górę.Liam zaczął tłumaczyć:
-Zacznijmy od lewej,tak więc na samym końcu pokój ma Zayn dalej Niall,ja,Louis,Harry,a to twój.Niall otworzył drzwia a moim oczom ukazał się taki widok.
-I jak ci się podoba?-zapytał chłopak.
-Jest śliczny.
-Aha naprzeciwko pokoju Lou jest łazienka.-powiedział Zayn.
-Spoko.To do jutra.-poszłam do pokoju wypakować trochę rzeczy.Wzięłam kosmetyczkę,pijamę i ręczniki.Chłopcy krzątają się na dole.Wzięłam ciepły prysznic,umyłam włosy,zmyłam makijaż.Położyłam się spać.Kręciłam się,wierciłam,przykrywałam,odkrywałam.Człowieku weź się ogarnij!-skarciłam się w myślach.Położyłam się na plecach i wsłuchałam się w ciszę.
-Ejj nie odkładaj tej pierdolonej słuchawki rozumiesz....Sam...jak tak nagle z dnia na dzień.....jak mam zapomnieć......nie da się.....cisza,czyjeś kroki.
Wstałam i zeszłam na dół.W kuchni był Harry,stał opary rękami o blat.Spojrzał na mnie,miał czerwone oczy od łez.Przetarł twarz ręką i zapytał:
-Napijesz się czegoś?
-Chętnie.
-Herbaty,wody,soku.?
-Wody.-wyjął z szafki biały kubek w drobne czerwone kropeczki(mam taki sam :).
-Dzięki.
-Czemu nie śpisz?-zapytał.
-Chyba strefa czasowa,może nowe miejsce....nie wiem.-zaśmiałam się.
-Też tak miałem po powrocie z L.A.-uśmiechnął się.
Dopiłam wodę do końca i odstawiłam kubek na suszarkę.
-Ja się zbieram bo naprawdę jutro nie wstanę,ale ty też za długo nie siedź.-poszłam na górę do pokoju.
Położyłam się.Usłyszałam szczęk zamykanych drzwi.Ymmm posłuchał-pomyślałam.Chwilę później odpłynęłam.
Obudziłam się po dziewiątej,ale stwierdziłam że do dziesiątej mogę poleżeć.
-Layyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy śniadanie!-wydarł się z dołu Louis.
-To sobie poleżałam.-powiedziałam sama do siebie.
Zeszłam na dół,przywitałam się ze wszystkimi.
-Fajna pijamka.
-Dzięki twoja też Niall.
-ohhh dzięeki.
-Co zjesz?-zapytał stojący przy szafce.
-Zgadnij.
-Mleczko.
-No oczywiście.
Reszta poszła do salonu ja zostałam w kuchni.
-Wiesz kobito jaka tu akcja rano była?Coś ty temu Harremu zrobiła co?-zpojrzałam na niego z miną wtf.
-Zayn się pyta co robimy na śniadanie,Niall proponował klasyczne angielskie,ale podejrzewam że jak bym ci zaserwował to byś chyba padła.Tak więc mówię mu że ty od małego na śniadanie jesz mleko z płatkami.Patrzymy Harry ubiera buty w holu,pytam się gdzie pędzi ,a ten mi że po mleko.Żeby on ci po coś rano poszedł to wołami nie wyciągniesz.Więc ja nie wiem co ty mu zrobiłaś,Niall obstawia że go pobiłaś.-dalej patrzyłam na niego o.O przeżuwając płatki.Pustą miskę odłożyłam do zmywarki.
Poszliśmy do salonu,graliśmy w fifę.
-Ja jadę po Ell.
-Ok.
-Ellll!!!!
-Layyyyyy!!!!!!!-rzuciłyśmy się sobie w ramiona.
-To wy się znacie?-zapytał Liam.
-Noo.Pierwsza wiedziałam o tym związku.
-Dobra nieważne.-przerwał Louis.
-Ja idę się ubrać,zaraz wracam.-zakomunikowałam wszystkim.
-Czekaj idę z tobą.-ruszyła za mną Ell.
Dziewczyna usiadła na łóżku,a ja podeszłam do szafy i wyjęłam dwa zestawy.
-Ten czy ten?
Dziewczyna wskazała ręką na ten.
Poszłam do lusterka i uczesałam sobie kitkę.Ell szperał w mojej kosmetyczce.Rozkazała mi usiąść i wykonała mi makijaż.
Przejrzałam się w lustrze:
-Dobra jesteś,dzięki.-poruszyłam brwiami.
-Ej ile się można ubierać!-krzyknął za nami Lou.
-Dobra chodź idziemy już,bo zaraz będzie gadał że cię mu zabieram.
______________________________________________________________________________________
Tak więc spięłam tyłek i napisałam.
Jestem chora :/
-Można.-mruknął pod nosem Niall.
-Może byś gościa przywitał,co?-zapytał stanowczym tonem Liam.
-Tsaa cześć.-odpowiedział biorąc mleko z lodówki.
-Cześć.-powiedziałam bez entuzjazmu.Wziął mleko i poszedł w stronę schodów.
-EJ kurde sam w tym domu nie mieszkasz,może byś się tym mlekiem podzielił!-wydarł się na niego Niall czyli domowa głodomorra :)
-Chyba ty.-odp Harry.
Nastała niezręczna cisza,przerwał ja huk zamykanych drzwi.
-Wiecie co,późno już jestem trochę zmęczona.Pokażecie mi gdzie mam spać?
-Jasne.-powiedział Lou.Wstaliśmy wszyscy od stołu i poszliśmy na górę.Liam zaczął tłumaczyć:
-Zacznijmy od lewej,tak więc na samym końcu pokój ma Zayn dalej Niall,ja,Louis,Harry,a to twój.Niall otworzył drzwia a moim oczom ukazał się taki widok.
-I jak ci się podoba?-zapytał chłopak.
-Jest śliczny.
-Aha naprzeciwko pokoju Lou jest łazienka.-powiedział Zayn.
-Spoko.To do jutra.-poszłam do pokoju wypakować trochę rzeczy.Wzięłam kosmetyczkę,pijamę i ręczniki.Chłopcy krzątają się na dole.Wzięłam ciepły prysznic,umyłam włosy,zmyłam makijaż.Położyłam się spać.Kręciłam się,wierciłam,przykrywałam,odkrywałam.Człowieku weź się ogarnij!-skarciłam się w myślach.Położyłam się na plecach i wsłuchałam się w ciszę.
-Ejj nie odkładaj tej pierdolonej słuchawki rozumiesz....Sam...jak tak nagle z dnia na dzień.....jak mam zapomnieć......nie da się.....cisza,czyjeś kroki.
Wstałam i zeszłam na dół.W kuchni był Harry,stał opary rękami o blat.Spojrzał na mnie,miał czerwone oczy od łez.Przetarł twarz ręką i zapytał:
-Napijesz się czegoś?
-Chętnie.
-Herbaty,wody,soku.?
-Wody.-wyjął z szafki biały kubek w drobne czerwone kropeczki(mam taki sam :).
-Dzięki.
-Czemu nie śpisz?-zapytał.
-Chyba strefa czasowa,może nowe miejsce....nie wiem.-zaśmiałam się.
-Też tak miałem po powrocie z L.A.-uśmiechnął się.
Dopiłam wodę do końca i odstawiłam kubek na suszarkę.
-Ja się zbieram bo naprawdę jutro nie wstanę,ale ty też za długo nie siedź.-poszłam na górę do pokoju.
Położyłam się.Usłyszałam szczęk zamykanych drzwi.Ymmm posłuchał-pomyślałam.Chwilę później odpłynęłam.
Obudziłam się po dziewiątej,ale stwierdziłam że do dziesiątej mogę poleżeć.
-Layyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy śniadanie!-wydarł się z dołu Louis.
-To sobie poleżałam.-powiedziałam sama do siebie.
Zeszłam na dół,przywitałam się ze wszystkimi.
-Fajna pijamka.
-Dzięki twoja też Niall.
-ohhh dzięeki.
-Co zjesz?-zapytał stojący przy szafce.
-Zgadnij.
-Mleczko.
-No oczywiście.
Reszta poszła do salonu ja zostałam w kuchni.
-Wiesz kobito jaka tu akcja rano była?Coś ty temu Harremu zrobiła co?-zpojrzałam na niego z miną wtf.
-Zayn się pyta co robimy na śniadanie,Niall proponował klasyczne angielskie,ale podejrzewam że jak bym ci zaserwował to byś chyba padła.Tak więc mówię mu że ty od małego na śniadanie jesz mleko z płatkami.Patrzymy Harry ubiera buty w holu,pytam się gdzie pędzi ,a ten mi że po mleko.Żeby on ci po coś rano poszedł to wołami nie wyciągniesz.Więc ja nie wiem co ty mu zrobiłaś,Niall obstawia że go pobiłaś.-dalej patrzyłam na niego o.O przeżuwając płatki.Pustą miskę odłożyłam do zmywarki.
Poszliśmy do salonu,graliśmy w fifę.
-Ja jadę po Ell.
-Ok.
-Ellll!!!!
-Layyyyyy!!!!!!!-rzuciłyśmy się sobie w ramiona.
-To wy się znacie?-zapytał Liam.
-Noo.Pierwsza wiedziałam o tym związku.
-Dobra nieważne.-przerwał Louis.
-Ja idę się ubrać,zaraz wracam.-zakomunikowałam wszystkim.
-Czekaj idę z tobą.-ruszyła za mną Ell.
Dziewczyna usiadła na łóżku,a ja podeszłam do szafy i wyjęłam dwa zestawy.
-Ten czy ten?
Dziewczyna wskazała ręką na ten.
Poszłam do lusterka i uczesałam sobie kitkę.Ell szperał w mojej kosmetyczce.Rozkazała mi usiąść i wykonała mi makijaż.
Przejrzałam się w lustrze:
-Dobra jesteś,dzięki.-poruszyłam brwiami.
-Ej ile się można ubierać!-krzyknął za nami Lou.
-Dobra chodź idziemy już,bo zaraz będzie gadał że cię mu zabieram.
______________________________________________________________________________________
Tak więc spięłam tyłek i napisałam.
Jestem chora :/
Tagi:
14.
Przed chwilą skończyłam piękny:)http://zalukaj.tv/zalukaj-film/9593/dziewczyna_i_chlopak_wszystko_na_opak_flipped_2010_.html
Zauważyłam że w naszym polskim radiu puszczają 1D,wiecie taka bania była jem pomidorówkę a słyszę z kuchni WMYB, lol poszłam do kuchni i zaczęłam tańczyć.:)
Po długim oczekiwaniu (3 miesiące na ekranowej)mam w końcu klawiaturę :)
Zauważyłam że w naszym polskim radiu puszczają 1D,wiecie taka bania była jem pomidorówkę a słyszę z kuchni WMYB, lol poszłam do kuchni i zaczęłam tańczyć.:)
Po długim oczekiwaniu (3 miesiące na ekranowej)mam w końcu klawiaturę :)
Tagi:
...
***paczałki Harrego***
-Nie odkładaj słuchawki.
-Bo co mi zrobisz?
-Sam....
-Czego chcesz?
-Ciebie.
-Zapomnij,jasne.
-Nie.
-Nigdy już nie będe twoja,nie chcę.Sorry znudziło mi się.
Odłożyła słuchawkę.
-Zbieramy się chłopaki.
-Ja jadę po Layon na lotnisko.-powiedział Lou zakładając buty.
-Po kogo?-zapytałem.
-Człowieku czy ty kontaktujesz?
***oczami Layon***
Już widzę tego głupka,normalnie zaraz dostanie.
- Podeszłamdo niego i walnęłam go z pięści w ramię.
-Ał....Witaj!
-Tak,tak możemy już jechać czy coś w ten deseń?
-Oczywiście.-uśmiechnął się i wziął ode mnie walizkę.
Wyszliśmy z budynku i udaliśmy się do samochodu.
-Możesz mi powiedzieć co ja z wami będe robić przez 2 tygodnie?Myślałam że tylko tydzień a ty mi tu o 2 gadasz.
-Nie martw się przyjedzie moja Elka i jeszcze Daniellka,jezu jak ja rymuje hahaha.-również zaczęłam się śmiać.
Podjechaliśmy pod dom.Wysiadłam z samochodu i wyciągnęłam się jak rasowy dachowiec.
-wchodź już.-ponaglił mnie chłopak.
-Nie ja sobie spokojnie zaczekam na ciebie,przecież nie będę się wpraszać oki ?
-Aha,zapomniałem ta twoja wrodzona nieśmiałość.
-Hahaha bardzo śmieszne.
-Gotowa.
-Tak.
-To idziemy.
Weszliśmy po trzech schodkach,Louis otworzył kremowe drzwi i gestem wskazał abym weszła pierwsza,hmmm dżentelmen.
-Jesteśmy!-krzyknął i nagle ze schodów zaczął zbiegać Niall a za nim szedł Zain.
-Layyyyyyy!-zaczął sie drzeć dosłownie.Obaj mnie przytulili.
-Zaraz mnie udusicie.
-Oj tam.oj tam.-powiedział Zain.
-Bosz ludzie co wy się tak drzecie?-zaśmiał się schodzący po schodach Liam.
-Nie widzisz Layon już przyjechała.-powiedział Niall.
-Na razie widzę waszą dwójkę ściskającą biedną dziewczynę.
Zayn wystawił mu język.
-Dobra możecie mnie już puścić.
-No okej,okej.
Przytuliłam się na powitanie z Liamem.
-Dobra dość już tego przytulania.-przerwał nam Lou.
-Napijesz się czegoś ,może głodna jesteś?
-Nie dzięki panie stewardesy bardzo o mnie dbały podczas tego dziesięciogodzinnego lotu.-patrzyłam wymownie na Lou.
-To bardzo dobrze.-uśmiechnął się do mnie.
-Ale herbatką to nie pogardzisz co?-zapytał Liam który zalewał kubki wodą.
-No oczywiście że nie.
Siedzieliśmy w kuchni rozmawialiśmy na różne tematy popijając herbatkę.
-A,właśnie jak tam Harry po tym rozstaniu?-zapytałam.
-Dupa blada,weź z tej dziewczyny to taki plastik i w ogóle pustak a on do niej wydzwania,pisze na tt,fejsie,a ona ma go w dupie.-mówił Niall.
-A gdzie on teraz.....-nie zdążyłam dokończyć.
-Śpi na górze.
Pokiwałam twierdząco głową.
-Wkurza mnie ta lala pusta.-powiedział kiwając głową Lou.
-Czemu ona z nim tak w ogóle zerwała?
-Powiedziała że jej się znudziło.
-Jaka dziwka.-wszyscy patrzyli na mnie.-Powiedziałam to na głos?-wszyscy pokiwali głowami.
-Masz rację.-przytaknął mi Zayn.
-Zmieńmy temat.-zaproponował Louis.
Zaczęliśmy żartować z różnych rzeczy co pare sekund wybuchały salwy śmiechu.
---------------------------------------------------------------
no i proszę mamy kolejny :P
-Nie odkładaj słuchawki.
-Bo co mi zrobisz?
-Sam....
-Czego chcesz?
-Ciebie.
-Zapomnij,jasne.
-Nie.
-Nigdy już nie będe twoja,nie chcę.Sorry znudziło mi się.
Odłożyła słuchawkę.
-Zbieramy się chłopaki.
-Ja jadę po Layon na lotnisko.-powiedział Lou zakładając buty.
-Po kogo?-zapytałem.
-Człowieku czy ty kontaktujesz?
***oczami Layon***
Już widzę tego głupka,normalnie zaraz dostanie.
- Podeszłamdo niego i walnęłam go z pięści w ramię.
-Ał....Witaj!
-Tak,tak możemy już jechać czy coś w ten deseń?
-Oczywiście.-uśmiechnął się i wziął ode mnie walizkę.
Wyszliśmy z budynku i udaliśmy się do samochodu.
-Możesz mi powiedzieć co ja z wami będe robić przez 2 tygodnie?Myślałam że tylko tydzień a ty mi tu o 2 gadasz.
-Nie martw się przyjedzie moja Elka i jeszcze Daniellka,jezu jak ja rymuje hahaha.-również zaczęłam się śmiać.
Podjechaliśmy pod dom.Wysiadłam z samochodu i wyciągnęłam się jak rasowy dachowiec.
-wchodź już.-ponaglił mnie chłopak.
-Nie ja sobie spokojnie zaczekam na ciebie,przecież nie będę się wpraszać oki ?
-Aha,zapomniałem ta twoja wrodzona nieśmiałość.
-Hahaha bardzo śmieszne.
-Gotowa.
-Tak.
-To idziemy.
Weszliśmy po trzech schodkach,Louis otworzył kremowe drzwi i gestem wskazał abym weszła pierwsza,hmmm dżentelmen.
-Jesteśmy!-krzyknął i nagle ze schodów zaczął zbiegać Niall a za nim szedł Zain.
-Layyyyyyy!-zaczął sie drzeć dosłownie.Obaj mnie przytulili.
-Zaraz mnie udusicie.
-Oj tam.oj tam.-powiedział Zain.
-Bosz ludzie co wy się tak drzecie?-zaśmiał się schodzący po schodach Liam.
-Nie widzisz Layon już przyjechała.-powiedział Niall.
-Na razie widzę waszą dwójkę ściskającą biedną dziewczynę.
Zayn wystawił mu język.
-Dobra możecie mnie już puścić.
-No okej,okej.
Przytuliłam się na powitanie z Liamem.
-Dobra dość już tego przytulania.-przerwał nam Lou.
-Napijesz się czegoś ,może głodna jesteś?
-Nie dzięki panie stewardesy bardzo o mnie dbały podczas tego dziesięciogodzinnego lotu.-patrzyłam wymownie na Lou.
-To bardzo dobrze.-uśmiechnął się do mnie.
-Ale herbatką to nie pogardzisz co?-zapytał Liam który zalewał kubki wodą.
-No oczywiście że nie.
Siedzieliśmy w kuchni rozmawialiśmy na różne tematy popijając herbatkę.
-A,właśnie jak tam Harry po tym rozstaniu?-zapytałam.
-Dupa blada,weź z tej dziewczyny to taki plastik i w ogóle pustak a on do niej wydzwania,pisze na tt,fejsie,a ona ma go w dupie.-mówił Niall.
-A gdzie on teraz.....-nie zdążyłam dokończyć.
-Śpi na górze.
Pokiwałam twierdząco głową.
-Wkurza mnie ta lala pusta.-powiedział kiwając głową Lou.
-Czemu ona z nim tak w ogóle zerwała?
-Powiedziała że jej się znudziło.
-Jaka dziwka.-wszyscy patrzyli na mnie.-Powiedziałam to na głos?-wszyscy pokiwali głowami.
-Masz rację.-przytaknął mi Zayn.
-Zmieńmy temat.-zaproponował Louis.
Zaczęliśmy żartować z różnych rzeczy co pare sekund wybuchały salwy śmiechu.
---------------------------------------------------------------
no i proszę mamy kolejny :P
Tagi:
13.
LOL jest 2 w nocy o 6 mają samolot a oni w najlepsze siedzą sobie na "skajpaju".
-Wasza dwójka jest porąbana jednak,wieszzaśmiałam się do monitora.
-Zayn słyszałeś jesteś rąbnięty.-powiedział Louis.
-O tobie też mówiłam.
-Ale ty miła jesteś.
-Tak wiem.
-Fajnie dzisiaj było.
-Nooo-potwierdził Zayn.-szkoda że nie będzie cię z nami.
-Szkoda,szkoda.
-To sie da załatwić.-Lou podniósł jedną brew do góry.
-Ty.-wskazałam palcem na kamerkę-nic nie kombinuj.
-My spadamy bo z 4h mamy samolot,3maj się i do zobaczenia.
-Papatki hahaha.
******9:00*******
Siedzę na kanapie w starym wyciągniętym dresie.Z ciekawości sięgnęłam po mój telefon byłam zdziwiona że jest tak cicho.Okazało się że jest wyciszony.Czekał na mnie sms
"Myślisz że jak się pojawisz z jakimś podrzędnym zespolikiem to mnie odzyskasz,mylisz się dziwko."
Rutyna, co tydzień w piątek i sobotę w nocy dostaje esy tego typu od Biebera który po pijaku wypisuje takie rzeczy.Ubzdetał sobie że chcę do niego wrócić.
Z chwili zamyślenia wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
-Dzień dobry,Pani Layon Weist?
-Tak.
-Tu przesyłka dla Pani.-podał mi podłużne pudełko-tu proszę podpisać.-podpisałam i podziękowałam.
-Dziękuje,do widzenia.
Usiadłam na kanapie,zaczęłam rozpakowywać pudełko.Ujrzałam paczkę m&m i list.
"Wiedziałem że inaczej się nie zgodzisz dlatego nie masz wyboru bilet zabukowany masz 2 dni :)
Twój Lou.
Ps. twoi rodzice wiedzą o wszystkim."
Myślałam ze zacznę krzyczeć.
-Lou odbierz gadzino.....
-Sorry nie mogę teraz odebrać,jeżeli to ty Lay to nawet jak mogę to nie odbiorę całuski.-odpowiedziała mi jego automatyczna sekretarka.
-i jak tam dostałaś prezent.-właśnie weszła moja mama.
-Ty!-wskazałam na nią palcem-zapłacisz mi za to.
Ona zaczęła się śmiać.
*****W dzień wylotu******
Dzięki Louisowi czekam mnie 10 h w samolocie.Przed odprawa wysłałam mu sms "Lece ci wpierdolić :P ".
=====================================================================
Przepraszam że taki krótki ale chwilowo opuściła mnie wena . :(
-Wasza dwójka jest porąbana jednak,wieszzaśmiałam się do monitora.
-Zayn słyszałeś jesteś rąbnięty.-powiedział Louis.
-O tobie też mówiłam.
-Ale ty miła jesteś.
-Tak wiem.
-Fajnie dzisiaj było.
-Nooo-potwierdził Zayn.-szkoda że nie będzie cię z nami.
-Szkoda,szkoda.
-To sie da załatwić.-Lou podniósł jedną brew do góry.
-Ty.-wskazałam palcem na kamerkę-nic nie kombinuj.
-My spadamy bo z 4h mamy samolot,3maj się i do zobaczenia.
-Papatki hahaha.
******9:00*******
Siedzę na kanapie w starym wyciągniętym dresie.Z ciekawości sięgnęłam po mój telefon byłam zdziwiona że jest tak cicho.Okazało się że jest wyciszony.Czekał na mnie sms
"Myślisz że jak się pojawisz z jakimś podrzędnym zespolikiem to mnie odzyskasz,mylisz się dziwko."
Rutyna, co tydzień w piątek i sobotę w nocy dostaje esy tego typu od Biebera który po pijaku wypisuje takie rzeczy.Ubzdetał sobie że chcę do niego wrócić.
Z chwili zamyślenia wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
-Dzień dobry,Pani Layon Weist?
-Tak.
-Tu przesyłka dla Pani.-podał mi podłużne pudełko-tu proszę podpisać.-podpisałam i podziękowałam.
-Dziękuje,do widzenia.
Usiadłam na kanapie,zaczęłam rozpakowywać pudełko.Ujrzałam paczkę m&m i list.
"Wiedziałem że inaczej się nie zgodzisz dlatego nie masz wyboru bilet zabukowany masz 2 dni :)
Twój Lou.
Ps. twoi rodzice wiedzą o wszystkim."
Myślałam ze zacznę krzyczeć.
-Lou odbierz gadzino.....
-Sorry nie mogę teraz odebrać,jeżeli to ty Lay to nawet jak mogę to nie odbiorę całuski.-odpowiedziała mi jego automatyczna sekretarka.
-i jak tam dostałaś prezent.-właśnie weszła moja mama.
-Ty!-wskazałam na nią palcem-zapłacisz mi za to.
Ona zaczęła się śmiać.
*****W dzień wylotu******
Dzięki Louisowi czekam mnie 10 h w samolocie.Przed odprawa wysłałam mu sms "Lece ci wpierdolić :P ".
=====================================================================
Przepraszam że taki krótki ale chwilowo opuściła mnie wena . :(
Tagi:
12.
Całą powrotna drogę sms'owałam z chłopakami.Była już 2:30 kiedy podjechaliśmy pod dom.Wzięłam jogurt z kuchni i pobiegłam na górę,postawiłam jogurt na szafce nocnej.Udałam się do łazienki w celu odświeżenia się.Ubrałam piżamkę, uczesałam warkocz i położyłam się na łóżku z laptopem.
Dostałam sms:
"wejdź na skype"
Sms był od louisa.
Weszłam na tego skajpaja chociaż oczy same mi się zamykały ale czego nie robi się dla przyjaciół.
-Hej piękna!- przywitał sie ze mną Zayn.
-Jesteś pewien że patrzysz na ekran hyy?
-Nooooo
-No dobra co chcieliście od mojej zmęczonej osoby co ?
-"Popaczeć" na ciebie.- zaśmiał się Lou.
-Baran.
-No ten......może pójdziesz z nami na pizze jutro co?
-No ok ale po pizzy idziemy na cupcake ok !
-ok :)
-Sorryy chłopaki ale ja idę spać.-powiedziałam ziewając.
-Pa kochana.
-No pa chłopaki ;*
-Harry pożegnaj się z Lay!- poruszył brwiami Louis.
-Pa.-Podniósł głowę z nad laptopa który trzymał na kolanach siedząc na fotelu.
-Do jutra narka.-rozłączyłam się.Przyłożyłam głowę do poduszki i odpłynęłam.
******Następnego dnia**********
Wstałam o 10 a za 3 godziny miałam się spotkać z chłopakami tak więc nie wiem czy się wyrobie.
-Hej Mami.
-Hej kochanie.
-Ten ja idę dzisiaj na pizze z Lou i jego kolegami okey?
-Jasne.My z tata skoczymy do firmy bo nam się jakiś służbowy wyjazd szykuje.Jak będziesz wychodzić to zamknij dom na klucz.
-ok.-powiedziałam z buzia pełną płatków.Wrzuciłam miskę do zlewu i poszłam przed tv.Oglądałam koszmar minionej randki kiedy spojrzałam na zegarek w kuchni.
-Osz ty kurde 12:50!-Popędziłam szybko na górę jeszcze raz umyć zęby i zrobić delikatny makijaż.Poszłam szybko do pokoju biorąc rzeczy z szafek i szuflad.Stanęłam przed lustrem w korytarzu pomyślałam "ujdzie".Idąc w stronę pizzerii zadzwoniłam do Lou.
-Ty słuchaj, ja się chwilę spóźnie okey ?
-spoko my już siedzimy i złożyliśmy zamówienie.
-ok zaraz będę.
Szłam dość szybko i myślałam o Tomie.Dlaczego mnie nie obronił przed tym chorym uczuciem do Justina.Nie ważne,to dwa zamknięte rozdziały nie ma sensu tego ciągnąć.Doszłam już do umówionego miejsca,spojrzałam na nich przez szybę i tak jakoś samoczynnie uśmiech wkradł mi się na usta.Weszłam do środka i zajęłam miejsce obok Zayna i Liama.Cłopcy dziwnie na mnie patrzyli jak bym stała garnkiem na głowie.
-Ty to jakieś przeznaczenie.-Niall szturchnął Louisa.
-Harry podnieś swą zacną szlachciankę.
-O patrz!
Oboje mieliśmy koszulki z napisem Jack Wills.
-Oh super jakieś milion osób ma takie koszulki.- patrzyłam na nich z miną Wtf?
Po zjedzonej pizzy poszliśmy do mojego ulubionego miejsca czyli "Cupcake World"(boosz jak ja zmyślam).
-Jejku jak tu pastelowo i słodko.-powiedział Zayn z entuzjazmem 4 letniej dziewczynki w Disneylandzie.
-Czekajcie.-wskazałam na stolik a ja poszłam zamówić babeczki.Po kilku minutach każdemu z nich wręczyłam pudełeczko.Szliśmy sobie chodnikiem w stronę plaży kiedy zaczęli zbierać się paparazzi.Zaproponowałam żeby pojechać do mnie jest blisko plaża.Wsiedliśmy do ich czarnego vana i ruszyliśmy na moje osiedle.Podczas drogi cały czas się wydurnialiśmy.Nawet Harry się rozchmurzył.Szliśmy wzdłuż brzegu i śmialiśmy się.Hazza przystanął na chwilę patrząc na zachodzące słońce.Podbiegłam do niego,akurat przypłynęła fala,troszkę go ochlapałam.Od razu rzuciłam się do ucieczki.Odwrócił się do mnie ukazując rządek białych zębów i zaczął iść w moją stronę.Przerzucił mnie sobie przez ramię i szedł w stronę morza.
-Podaj!-krzyknął Zayn.
Harry podszedł bliżej niego i zaczęli mnie przerzucać z rąk do rąk.Piszczałam i śmiałam się na przemian.Lou zaczął to wszystko nagrywać,wrzucił filmik na tweeta............
Dostałam sms:
"wejdź na skype"
Sms był od louisa.
Weszłam na tego skajpaja chociaż oczy same mi się zamykały ale czego nie robi się dla przyjaciół.
-Hej piękna!- przywitał sie ze mną Zayn.
-Jesteś pewien że patrzysz na ekran hyy?
-Nooooo
-No dobra co chcieliście od mojej zmęczonej osoby co ?
-"Popaczeć" na ciebie.- zaśmiał się Lou.
-Baran.
-No ten......może pójdziesz z nami na pizze jutro co?
-No ok ale po pizzy idziemy na cupcake ok !
-ok :)
-Sorryy chłopaki ale ja idę spać.-powiedziałam ziewając.
-Pa kochana.
-No pa chłopaki ;*
-Harry pożegnaj się z Lay!- poruszył brwiami Louis.
-Pa.-Podniósł głowę z nad laptopa który trzymał na kolanach siedząc na fotelu.
-Do jutra narka.-rozłączyłam się.Przyłożyłam głowę do poduszki i odpłynęłam.
******Następnego dnia**********
Wstałam o 10 a za 3 godziny miałam się spotkać z chłopakami tak więc nie wiem czy się wyrobie.
-Hej Mami.
-Hej kochanie.
-Ten ja idę dzisiaj na pizze z Lou i jego kolegami okey?
-Jasne.My z tata skoczymy do firmy bo nam się jakiś służbowy wyjazd szykuje.Jak będziesz wychodzić to zamknij dom na klucz.
-ok.-powiedziałam z buzia pełną płatków.Wrzuciłam miskę do zlewu i poszłam przed tv.Oglądałam koszmar minionej randki kiedy spojrzałam na zegarek w kuchni.
-Osz ty kurde 12:50!-Popędziłam szybko na górę jeszcze raz umyć zęby i zrobić delikatny makijaż.Poszłam szybko do pokoju biorąc rzeczy z szafek i szuflad.Stanęłam przed lustrem w korytarzu pomyślałam "ujdzie".Idąc w stronę pizzerii zadzwoniłam do Lou.
-Ty słuchaj, ja się chwilę spóźnie okey ?
-spoko my już siedzimy i złożyliśmy zamówienie.
-ok zaraz będę.
Szłam dość szybko i myślałam o Tomie.Dlaczego mnie nie obronił przed tym chorym uczuciem do Justina.Nie ważne,to dwa zamknięte rozdziały nie ma sensu tego ciągnąć.Doszłam już do umówionego miejsca,spojrzałam na nich przez szybę i tak jakoś samoczynnie uśmiech wkradł mi się na usta.Weszłam do środka i zajęłam miejsce obok Zayna i Liama.Cłopcy dziwnie na mnie patrzyli jak bym stała garnkiem na głowie.
-Ty to jakieś przeznaczenie.-Niall szturchnął Louisa.
-Harry podnieś swą zacną szlachciankę.
-O patrz!
Oboje mieliśmy koszulki z napisem Jack Wills.
-Oh super jakieś milion osób ma takie koszulki.- patrzyłam na nich z miną Wtf?
Po zjedzonej pizzy poszliśmy do mojego ulubionego miejsca czyli "Cupcake World"(boosz jak ja zmyślam).
-Jejku jak tu pastelowo i słodko.-powiedział Zayn z entuzjazmem 4 letniej dziewczynki w Disneylandzie.
-Czekajcie.-wskazałam na stolik a ja poszłam zamówić babeczki.Po kilku minutach każdemu z nich wręczyłam pudełeczko.Szliśmy sobie chodnikiem w stronę plaży kiedy zaczęli zbierać się paparazzi.Zaproponowałam żeby pojechać do mnie jest blisko plaża.Wsiedliśmy do ich czarnego vana i ruszyliśmy na moje osiedle.Podczas drogi cały czas się wydurnialiśmy.Nawet Harry się rozchmurzył.Szliśmy wzdłuż brzegu i śmialiśmy się.Hazza przystanął na chwilę patrząc na zachodzące słońce.Podbiegłam do niego,akurat przypłynęła fala,troszkę go ochlapałam.Od razu rzuciłam się do ucieczki.Odwrócił się do mnie ukazując rządek białych zębów i zaczął iść w moją stronę.Przerzucił mnie sobie przez ramię i szedł w stronę morza.
-Podaj!-krzyknął Zayn.
Harry podszedł bliżej niego i zaczęli mnie przerzucać z rąk do rąk.Piszczałam i śmiałam się na przemian.Lou zaczął to wszystko nagrywać,wrzucił filmik na tweeta............
Tagi:
11
Wszystkiego najlepszego dla wszystkich kobietek:*
--------------------------------------------------------
5 komentarzy= nn tak na zachęte <3
Dośka :*
--------------------------------------------------------
5 komentarzy= nn tak na zachęte <3
Dośka :*
Tagi:
Dzień kobiet
-Ja ciebie znam.-odwróciłam się i zobaczyłam szatyna z bananem na pysiu.-Layon prawda?
-taaa....Lou ?
-We własnej osobie........
-Siadaj i opowiadaj.- poklepałam miejsce obok siebie.
-Nie mam o czym.....
-Taaa na pewno nie,np. udział w x factor,kariera,fanki,One direction....
-A propos.-uśmiechnął się i wyciągnął rękę w moim kierunku.Szłam za chłopakiem aż w końcu doszliśmy do stolika. Przy którym siedzieli chłopcy z One direction.
-Hejjj.-powiedział Louis.
-No stary szybki jesteś dziewczynę Biebera.- powiedział z sarkazmem Harold Styles.
-Hej!-odezwała się reszta z lekkim opóźnieniem.
-Oooo super nie wiedziałam że zmieniłam imię na"Była Biebera".-Lou i reszta patrzyli na mnie w lekkim szoku.
-Ja ją tego nauczyłem.-po chwili wyszczerzył się i zarzucił mi rękę na ramię.-To jest właśnie Layon Weist.Wszyscy chłopcy przedstawili mi się.Usiadłam z nimi przy stole gdy roznosili przystawki i danie główne.Gdy jedliśmy deser Louis szepnął mi do ucha.
-Przepraszam za Harrego ale ma za sobą ciężki tydzień....dziewczyna go rzuciła.-Pokiwałam głową,na znak że zrozumiałam.Do drugiego ucha szeptał Niall.
-Straszny plastik nie ma czego żałować.-Cichutko zachichotałam w tym samym czasie Harry mierzył mnie wzrokiem.Przybrałam poważniejszy wyraz twarzy i wzięłam kęs serniczka z czekoladą.Bardzo dobrze sie czułam w ich towarzystwie.Powróciły wspomnienia z dzieciństwa.
-Jak wy się poznaliście ?-Zapytał Liam.
-No bo ja przez dwa lata mieszkałam w Doncaster.Ja miałam 5 lat a on 6 (sorry zaniżam jego wiek no bo inaczej nie pasi ;)-wskazałam palcem na Lou.
-Po dwóch latach ta poczwara musiała się wyprowadzić.-udając płaczącego opowiadał dalej.
-Tak długo wytrzymaliście?
-Malik nie przerywaj.-skarcił go Lou.
-No i ten....jeździliśmy razem na wakacje i obozy.
-No....obozy .-rozmarzył się Tomlinson.
-Pani Shatleer zapamietała cie chyba do końca życia ?- zaczęłam się śmiać.
-Opowiadaj.-ponaglił mnie Niall.
-No bo jak byliśmy na obozie artystycznym i robiliśmy przedstawienie,nasza opiekunka stała przy kartonowym zamku,
i nasz kochany Louisek uciekł ze sceny i popchał kartonowy zamek na naszą opiekunkę.
-No co była stara i zrzędziła należało jej się.-udał obrażonego.
-Później jego rodzice dostali skierowanie do psychologa dla niego.
-Ej Layon torebka ci brzęczy.
O sms od Mamuśki:
"Masz 15 min. :)"
Odpisałam:
"ok:( "
-Sorry chłopaki ale muszę się zbierać.
-Co nie , no weź !- jęczeli.
-Dobra ile jeszcze tu jesteście?
-Dwa dni.
-Wymieńmy się numerami ok ? Będziemy w kontakcie.-i tak mój telefon zyskał 4 nowe kontakty.
-Pa pa chłopcy !-wysłałam im buziaczka i poszłam do moich rodziców.......
------------------------------------------------------------
Wyszedł krótki ale postaram się coś na weekendzie napisać.
Mam zryty humor więc przepraszam zrobię chyba prywatna notkę bo mam do was sprawę :*
Trzymacie mnie przy życiu .
-taaa....Lou ?
-We własnej osobie........
-Siadaj i opowiadaj.- poklepałam miejsce obok siebie.
-Nie mam o czym.....
-Taaa na pewno nie,np. udział w x factor,kariera,fanki,One direction....
-A propos.-uśmiechnął się i wyciągnął rękę w moim kierunku.Szłam za chłopakiem aż w końcu doszliśmy do stolika. Przy którym siedzieli chłopcy z One direction.
-Hejjj.-powiedział Louis.
-No stary szybki jesteś dziewczynę Biebera.- powiedział z sarkazmem Harold Styles.
-Hej!-odezwała się reszta z lekkim opóźnieniem.
-Oooo super nie wiedziałam że zmieniłam imię na"Była Biebera".-Lou i reszta patrzyli na mnie w lekkim szoku.
-Ja ją tego nauczyłem.-po chwili wyszczerzył się i zarzucił mi rękę na ramię.-To jest właśnie Layon Weist.Wszyscy chłopcy przedstawili mi się.Usiadłam z nimi przy stole gdy roznosili przystawki i danie główne.Gdy jedliśmy deser Louis szepnął mi do ucha.
-Przepraszam za Harrego ale ma za sobą ciężki tydzień....dziewczyna go rzuciła.-Pokiwałam głową,na znak że zrozumiałam.Do drugiego ucha szeptał Niall.
-Straszny plastik nie ma czego żałować.-Cichutko zachichotałam w tym samym czasie Harry mierzył mnie wzrokiem.Przybrałam poważniejszy wyraz twarzy i wzięłam kęs serniczka z czekoladą.Bardzo dobrze sie czułam w ich towarzystwie.Powróciły wspomnienia z dzieciństwa.
-Jak wy się poznaliście ?-Zapytał Liam.
-No bo ja przez dwa lata mieszkałam w Doncaster.Ja miałam 5 lat a on 6 (sorry zaniżam jego wiek no bo inaczej nie pasi ;)-wskazałam palcem na Lou.
-Po dwóch latach ta poczwara musiała się wyprowadzić.-udając płaczącego opowiadał dalej.
-Tak długo wytrzymaliście?
-Malik nie przerywaj.-skarcił go Lou.
-No i ten....jeździliśmy razem na wakacje i obozy.
-No....obozy .-rozmarzył się Tomlinson.
-Pani Shatleer zapamietała cie chyba do końca życia ?- zaczęłam się śmiać.
-Opowiadaj.-ponaglił mnie Niall.
-No bo jak byliśmy na obozie artystycznym i robiliśmy przedstawienie,nasza opiekunka stała przy kartonowym zamku,
i nasz kochany Louisek uciekł ze sceny i popchał kartonowy zamek na naszą opiekunkę.
-No co była stara i zrzędziła należało jej się.-udał obrażonego.
-Później jego rodzice dostali skierowanie do psychologa dla niego.
-Ej Layon torebka ci brzęczy.
O sms od Mamuśki:
"Masz 15 min. :)"
Odpisałam:
"ok:( "
-Sorry chłopaki ale muszę się zbierać.
-Co nie , no weź !- jęczeli.
-Dobra ile jeszcze tu jesteście?
-Dwa dni.
-Wymieńmy się numerami ok ? Będziemy w kontakcie.-i tak mój telefon zyskał 4 nowe kontakty.
-Pa pa chłopcy !-wysłałam im buziaczka i poszłam do moich rodziców.......
------------------------------------------------------------
Wyszedł krótki ale postaram się coś na weekendzie napisać.
Mam zryty humor więc przepraszam zrobię chyba prywatna notkę bo mam do was sprawę :*
Trzymacie mnie przy życiu .
Tagi:
10.
6 miesięcy później
Czy byłam z Justinem?
Owszem przez 3 miesiące.Wciągu tego czasu zostałam dwa razy zdradzona.Mieszkam w L.A z rodzicami.Nie długo święta.Idziemy na jakiś świąteczny dobroczynny bankiet.Bardzo lubię pomagać innym.Te wspólne odwiedziny dzieci w szpitalu razem z Justinem.Bale dobroczynne to mój żywioł.
-Zbieraj się już.-usłyszałam głos z dołu.
Zeszłam z parapetu,zapięłam buty.Podeszłam do dużego lustra na korytarzu i przygładziłam sukienkę.
-Powalisz ich na kolana.-powiedziała mama.
-Lepiej żeby stali ktoś musi licytować żeby pomóc tym maluszkom.
-Zapraszam drogie Panie,limuzyna czeka-zaśmiał się mój tata.
Sala była pięknie ustrojona.Usiedliśmy w jednym z rzędów ustawionych wytwornych złotych krzeseł.Tata wylicytował rzeźbę dla mamy niech zgadnę stanie w naszym salonie.
Po licytacji rozpoczął się bankiet.Przechadzałam się po sali.Zderzyłam się z kimś plecami.Odskoczyłam jak poparzona.
-Przepraszam.-chłopak uśmiechnął się do mnie.
-Nic się nie stało.
-Ja chyba....cię znam.
-Nie sądzę-blado się uśmiechnęłam,odwróciłam się i poszłam.
Usiadłam przy stole,rozglądałam się,patrzyłam na tańczące pary.
-Ja ciebie znam.-odwróciłam się i zobaczyłam szatyna z bananem na pysiu.-Layon prawda?
-taaa....Lou ?
-We własnej osobie........
````````````````````````````````````````````````````
To takie krótkie wprowadzonko :*
Czy byłam z Justinem?
Owszem przez 3 miesiące.Wciągu tego czasu zostałam dwa razy zdradzona.Mieszkam w L.A z rodzicami.Nie długo święta.Idziemy na jakiś świąteczny dobroczynny bankiet.Bardzo lubię pomagać innym.Te wspólne odwiedziny dzieci w szpitalu razem z Justinem.Bale dobroczynne to mój żywioł.
-Zbieraj się już.-usłyszałam głos z dołu.
Zeszłam z parapetu,zapięłam buty.Podeszłam do dużego lustra na korytarzu i przygładziłam sukienkę.
-Powalisz ich na kolana.-powiedziała mama.
-Lepiej żeby stali ktoś musi licytować żeby pomóc tym maluszkom.
-Zapraszam drogie Panie,limuzyna czeka-zaśmiał się mój tata.
Sala była pięknie ustrojona.Usiedliśmy w jednym z rzędów ustawionych wytwornych złotych krzeseł.Tata wylicytował rzeźbę dla mamy niech zgadnę stanie w naszym salonie.
Po licytacji rozpoczął się bankiet.Przechadzałam się po sali.Zderzyłam się z kimś plecami.Odskoczyłam jak poparzona.
-Przepraszam.-chłopak uśmiechnął się do mnie.
-Nic się nie stało.
-Ja chyba....cię znam.
-Nie sądzę-blado się uśmiechnęłam,odwróciłam się i poszłam.
Usiadłam przy stole,rozglądałam się,patrzyłam na tańczące pary.
-Ja ciebie znam.-odwróciłam się i zobaczyłam szatyna z bananem na pysiu.-Layon prawda?
-taaa....Lou ?
-We własnej osobie........
````````````````````````````````````````````````````
To takie krótkie wprowadzonko :*
Tagi:
9.
Posprzątałyśmy stół.Loui i dziadkowie rozmawiali w salonie,Pattie i ja byłyśmy w kuchni,reszta towarzystwa siedziała na górze.Weszłam do swojego tymczasowego pokoju.Usiadłam na łóżko i wsłuchałam się w czyjąś rozmowę.
-Świetnie całujesz...a teraz umocniłeś mnie w tym przekonaniu.
Zaczęłam ryczeć jak bóbr.Wstałam i wybiegłam trzaskając drzwiami.
-idę na plaże.-powiedziałam głośno aby nie usłyszeli że płacze.
Stałam i patrzyłam na księżyc.Od morza wiał mocny wiatr więc moje łzy szybko wysychały.
Poczułam jak czyjeś ręce oplatają moją talię.
-Możesz mi powiedzieć o co ci chodzi.-wyszeptał Bieber.Wyswobodziłam się z jego uścisku.Chciałam iść dalej ale złapał mnie za nadgarstek.
-Co ty sobie myślisz......że jestem kolejna...że jestem kolejną szmatą.....którą wykorzystasz i zostawisz.-mówiłam mu to patrząc prosto w jego brązowe oczy.................................
############################################
sorry że taki krótki i wgl ale szkoła :(
-Świetnie całujesz...a teraz umocniłeś mnie w tym przekonaniu.
Zaczęłam ryczeć jak bóbr.Wstałam i wybiegłam trzaskając drzwiami.
-idę na plaże.-powiedziałam głośno aby nie usłyszeli że płacze.
Stałam i patrzyłam na księżyc.Od morza wiał mocny wiatr więc moje łzy szybko wysychały.
Poczułam jak czyjeś ręce oplatają moją talię.
-Możesz mi powiedzieć o co ci chodzi.-wyszeptał Bieber.Wyswobodziłam się z jego uścisku.Chciałam iść dalej ale złapał mnie za nadgarstek.
-Co ty sobie myślisz......że jestem kolejna...że jestem kolejną szmatą.....którą wykorzystasz i zostawisz.-mówiłam mu to patrząc prosto w jego brązowe oczy.................................
############################################
sorry że taki krótki i wgl ale szkoła :(
Tagi:
8.



